konkurs, książki 0 comments on Konkurs laurkowy na wiosnę! [Wygraj „Upadek Nadziei” Kacpra Rybińskiego] – REGULAMIN

Konkurs laurkowy na wiosnę! [Wygraj „Upadek Nadziei” Kacpra Rybińskiego] – REGULAMIN


Wiosna przyfrunęła do nas z konkursem pełnym miłych słów i obrazów. Zadanie nie jest łatwe, ale miesiąc to wystarczająco dużo czasu, żeby stworzyć coś ciekawego. 
A warto, bo nagroda zacna! Od momentu nagrania filmu konkursowego do teraz, gdy piszę te słowa, przeczytałam już dwa rozdziały powieści i wydaje mi się, że możemy się z nią zakolegować. 
Powodzenia!

PS. Polubienia mile widziane, ale nie są warunkiem koniecznym do wzięcia udziału w konkursie: 
Wydawnictwo Dygresje: facebook.com/dygresje

REGULAMIN 
 § 1. Warunki uczestnictwa 
1. Aby wziąć udział w konkursie, należy:

2. Komentarz należy zamieścić w okresie od 14.04.2017 godz. 12.00 do 14.05.2017 godz. 23.59. Późniejsze wpisy nie będą rozpatrywane w konkursie. 
3. Forma laurki dowolna; może to być zdjęcie, filmik, wiersz. Wymagane jest jednak zamieszczenie jej w komentarzu pod filmem. Przykład: Jeśli laurką jest zdjęcie, można wrzucić je na Instagrama, a w komentarzu wystarczy podać link do zdjęcia.
4. Wszystkie komentarze mogą nieodpłatnie zostać opublikowane na stronach Organizatora oraz w innych materiałach promocyjnych.
5. Organizator zastrzega sobie prawo do usunięcia zgłoszenia ze względu na niezgodność z regulaminem, dyskryminujący charakter zdjęcia, obrazę uczuć religijnych lub inne treści niezgodne z przepisami powszechnie obowiązującego prawa bądź zasadami współżycia społecznego. 
§ 2. Nagrody 
1. Nagrodą w konkursie są trzy egzemplarze debiutanckiej powieści Kacpra Rybińskiego Upadek Nadziei.
2. Nagroda nie podlega wymianie na ekwiwalent pieniężny albo na inną nagrodę. 
3. Laureaci konkursu wybierani są na podstawie decyzji jury wytypowanego przez Organizatora. Jury zwraca uwagę na takie cechy laurki, jak: oryginalność, kreatywność, zgodność z tematem, estetyka wykonania, itd.
4. Laureat zostanie poinformowani o wygranej w konkursie w przeciągu 7 dni od daty zakończenia konkursu. 
5. Laureat zobowiązuje się do przesłania swoich danych adresowych Organizatorowi, zachowując ciągłość korespondencji, w przeciągu 7 dni od otrzymania wiadomości o wygranej. W przypadku braku odzewu ze strony Laureata, Organizator zastrzega sobie prawo do wyłonienia zwycięzcy spośród pozostałych Uczestników. 
 § 3. Postanowienia końcowe 
1. Organizatorem konkursu jest administrator strony www.ciociaebi.pl. Sponsorem nagrody w konkursie jest Wydawnictwo Dygresje
2. Organizator ma prawo wykluczyć Uczestnika z udziału w Konkursie w przypadku naruszenia przez Uczestnika postanowień niniejszego Regulaminu. 
3. Organizator zastrzega sobie prawo zmiany niniejszego regulaminu. 
4. W sprawach nieuregulowanych Regulaminem stosuje się przepisy prawa polskiego. 
5. Zgłoszenie do konkursu jest równoznaczne z akceptacją niniejszego regulaminu. 
6. Konkurs nie jest finansowany, wspierany ani organizowany przez serwisy Youtube, Facebook i Instagram.
konkurs, książki, literatura dla dzieci 0 comments on Wygraj „Las Tajemnic” Marka Wójcika!

Wygraj „Las Tajemnic” Marka Wójcika!


Pisarski debiut Marka Wójcika Las Tajemnic, zainspirowany pracą zawodową autora, napisany został dla siedmioletniej córki Moniki. To bajka opowiadająca o pokusach życia i podstępnych Wróżkach Dobrego i Złego Wyboru, aktualna na każdym etapie życia.


REGULAMIN 

 § 1. Warunki uczestnictwa 
1. Aby wziąć udział w konkursie, należy:

Można brać udział w losowaniu na obu portalach równocześnie. Mile będzie widziane udostępnienie konkursowego wpisu.
2. Komentarz należy zamieścić w okresie od 25.03.2017 do 1.04.2017 godz. 23:59. Późniejsze wpisy nie będą rozpatrywane w konkursie. 
3. Zostaną wylosowane dwie odpowiedzi (po jednej z każdego portalu) 
4. Wszystkie komentarze mogą nieodpłatnie zostać opublikowane na stronach Organizatora oraz  w innych materiałach promocyjnych.
5. Organizator zastrzega sobie prawo do usunięcia zgłoszenia ze względu na niezgodność z regulaminem, dyskryminujący charakter zdjęcia, obrazę uczuć religijnych lub inne treści niezgodne z przepisami powszechnie obowiązującego prawa bądź zasadami współżycia społecznego. 
§ 2. Nagrody 
1. Nagrodą w konkursie są dwa egzemplarze książki Marka Wójcika Las Tajemnic.
2. Nagroda nie podlega wymianie na ekwiwalent pieniężny albo na inną nagrodę. 
3. Laureaci konkursu wybierani są drogą losowania. 
4. Laureat zostanie poinformowani o wygranej w konkursie w przeciągu 7 dni od daty zakończenia konkursu. 
5. Laureat zobowiązuje się do przesłania swoich danych adresowych Organizatorowi, zachowując ciągłość korespondencji, w przeciągu 7 dni od otrzymania wiadomości o wygranej. W przypadku braku odzewu ze strony Laureata, Organizator zastrzega sobie prawo do wyłonienia zwycięzcy spośród pozostałych Uczestników. 
 § 3. Postanowienia końcowe 
1. Organizatorem konkursu jest administrator strony www.ciociaebi.pl. Sponsorem nagrody w konkursie jest Wydawnictwo Dygresje
2. Organizator ma prawo wykluczyć Uczestnika z udziału w Konkursie w przypadku naruszenia przez Uczestnika postanowień niniejszego Regulaminu. 
3. Organizator zastrzega sobie prawo zmiany niniejszego regulaminu. 
4. W sprawach nieuregulowanych Regulaminem stosuje się przepisy prawa polskiego. 
5. Zgłoszenie do konkursu jest równoznaczne z akceptacją niniejszego regulaminu. 
6. Konkurs nie jest finansowany, wspierany ani organizowany przez serwisy Facebook i Instagram.
czytający czwartek, książki 0 comments on Trylogia „Klejnot” Amy Ewing

Trylogia „Klejnot” Amy Ewing

Jeśli szukacie czegoś odrobinę podobnego do Rywalek, ale znacznie mroczniejszego i dotykającego poważniejszych tematów, idealną serią będzie praca magisterska Amy Ewing. Dystopia, ciemiężony lud, bogacze, którym się wydaje, że wszystko mogą. Do tego szczypta ponadnaturalnych (a raczej arcynaturalnych) sił i mamy serię, z którą można ciekawie spędzić czas. 
Poniżej zamieszczam Wam linki do Czytających Czwartków* o poszczególnych tomach.

Klejnot

Biała Róża

Czarny Klucz

*tak, pomyliłam dni tygodnia w tym tygodniu ;D

Uncategorized 0 comments on Przegląd konkursów książkowych: marzec 2017

Przegląd konkursów książkowych: marzec 2017

Dopiero dzisiaj przypomniałam sobie, jak lubiliście te wpisy, dlatego wracam. Jeśli chcecie, żebym dodała tutaj Wasz konkurs, napiszcie w komentarzu lub mailowo. Pozdrawiam. 



Imperium Książkomaniaczki: wygraj powieść Gorzej być nie może Małgorzaty Falkowskiej
Nagroda: 3 x powieść
Zadanie: Odpowiedz na pytanie: Jaką sytuację skomentowalibyście słowami Gorzej być nie może!?  (forma dowolna) 
Termin: 3.03. 
Regulamin: tutaj
Nasz.Book.Jedyny (instagram): wygraj książkę o hygge
Nagroda: książka o hygge wydawnictwa Insignis
Zadanie: udostępnij zdjęcie, zaproś jednego znajomego do rozdania i obserwuj profil organizatora
Termin: 3.03. 
Regulamin: tutaj

Bokinabo: Wygraj książkę Zakazane życzenie
Nagroda: 2 x powieść
Zadanie: Napisz w komentarzu, jakie najbardziej oryginalne życzenie usłyszałeś i czy chciałbyś, żeby się takie spełniło.
Termin: 4.03.

Kawiarenka Kryminalna: wygraj powieść Za zamkniętymi drzwiami B.A. Paris
Nagroda: 5 x powieść
Zadanie: Odpowiedz na pytanie dot. treści i wytłumacz, dlaczego chciałbyś przeczytać tę powieść
Termin: 5.03. 
Regulamin: tutaj
Fabryka Dygresji: konkurs z okazji piątych urodzin strony
Nagroda: pakiet trzech książek
Zadanie: uzupełnij ankietę zamieszczoną na stronie fabrykadygresji.pl
Termin: 9.03.
Regulamin: tutaj
Grazior Books (instagram): wygraj książkę Diabolika
Nagroda: powieść S. J. Kincaid
Zadanie: rozdanie instagramowe (udostępnij, skomentuj, obserwuj )
Termin: 10.03.
Zasady: tutaj

Serialowa: wygraj powieść Rodzina O. Ewy Madeyjskiej
Nagroda: 5 x powieść i kubek z napisem „Addicted to books & TV series”
Zadanie: Skomentuj to zdjęcie na fejsie, która serialowa rodzina najbardziej przypomina Twoją i dlaczego?
Termin: 10.03.
Regulamin: tutaj
Paradoks: wygraj powieść Dzięki za tę podróż Tommy’ego Wallacha
Nagroda: 1 x powieść
Zadanie: Odpowiedz na pytanie: Jaki tytuł nosi debiutancka powieść Tommy’ego Wallacha?
Termin: 12.03. 
Regulamin: tutaj

Zoella PL: wygraj Girl Online Solo Zoe Sugg
Nagroda: 2 x książka
Zadanie: konkurs na blogu: napisz, czy byłbyś w stanie być solo w swoim życiu. Uzasadnij.
Dodatkowo rozdanie na facebooku: zasady tutaj
Regulamin konkursu: tutaj 

harry potter 0 comments on Dlaczego powiedziałam, że Harry Potter ma okropne ekranizacje?

Dlaczego powiedziałam, że Harry Potter ma okropne ekranizacje?

W jednym z moich najpopularniejszych filmików wyliczam powody, dla których Harry Potter jest najlepszą książką na świecie. Nie da się ukryć, te kilka minut wzbudza wiele emocji, chętnie wspominacie razem ze mną, dużo komentujecie. Właśnie w tych komentarzach wyszło na jaw, że punkt piąty jest wielce kontrowersyjny. Brzmi on: Potter ma okropne ekranizacje (…) Uznałam, że muszę Wam powiedzieć, dlaczego tak myślę. Tak, Ci, którzy odgadli, że później zamiast odpisywać na komentarze, będę wysyłać link do tego artykułu- macie rację. Jestem po prostu szalenie leniwą bułką.

Przygotujcie się na długi wpis. I tak, mam świadomość, że filmy powinny trwać kilkanaście godzin, żeby mnie zadowolić, ale są rzeczy, których nie mogę wybaczyć.  
1. Gdzie jest Irytek?
Pewnie powiecie, że jego postać nie wnosiła niczego szczególnego do fabuły i głównego wątku, jakim była walka z Voldemortem, był po prostu tricksterem. Pewnie macie rację, ale dla mnie Irytek jest nieodłącznym elementem Hogwartu ze swoimi dokuczkami, pioseneczkami, psotami. On po prostu jest tym nieznośnym wujkiem na imieninach, którego wszyscy mają dosyć, ale go kochają i zawsze zapraszają, bo nadaje kolorytu. Zresztą nie było wielu innych postaci, które miały dla mnie znaczenie. Nic nie wspomnieli o Mrużce (zresztą wątek Barty’ego Croucha został potraktowany po macoszemu). A najgorzej, że nie dostaliśmy naszego ulubionego badacza smoków. No jak tak można? Charlie Weasley jest postacią, która powinna dostać osobną książkę. Kapitan drużyny Quidditcha, prefekt, osoba niewątpliwie popularna, a wybiera karierę w samotności, bez rodziny. Waleczny, niezależny, pełen uroku. Niestety, filmowa wersja tylko pokazała ułamek z nim, gdy Weasleyowie są na zdjęciu z wakacji w Egipcie.

2. CO WY ZROBILIŚCIE Z RONEM?
Nie mogę też wybaczyć tego, co się stało z filmowym Ronem. W książkach radosny, przyjacielski, mądry, a filmy zrobiły z niego półgłówka- przynajmniej dzięki temu wiemy, że autor Przeklętego dziecka obejrzał tylko ekranizacje. Chcecie kilka przykładów? Gdy książkowy Ron mówi przy diabelskich sidłach „Użyj różdżki, jesteś czarownicą”, filmowy panikuje, że kipnie i nic już go nie uratuje. Gdy Snape zadaje pytanie, na które Hermiona udziela prawidłowej odpowiedzi, czym ukarał ją zabraniem punktów domu, książkowy Ron wkurza się, że po co w takim razie zadawał pytanie i obrywa szlaban. Co robi filmowy? Przyznaje rację nauczycielowi, że Hermiona nie powinna się odzywać… Żarty czy wtrącenia książkowego Rona były przezabawne, filmowy po prostu robił za błazna. Lub nie mówił nic, co było jeszcze gorsze.

3. Atak na Norę.
Nie ukrywam, że Książę Półkrwi jest najgorszą ze wszystkich ekranizacji. Będę o niej wspominać jeszcze kilka razy w tym wpisie. Jednej ze scen kompletnie nie rozumiem. Atak na dom Weasleyów i spalenie go. Zaraz, ale jak to? Nie macie czasu, żeby opowiedzieć historię Voldka (patrz pkt. 7), a wrzucacie scenę, której nie ma w książce? Że niby to ma budować grozę? Buhu.

4. Co się dzieje z filmową Ritą Skeeter?
Jednym z moich ulubionych elementów Czary Ognia była Rita Skeeter. Nie znosiłam babska, ale uwielbiałam o niej czytać. Najwięcej radości przysporzył mi jej koniec, kiedy to Hermiona przechytrzyła małpę i dała jej nauczkę. Czy film w ogóle o tym wspomniał? Nie, w filmie jest zwyczajną dziennikarką, która trochę przekręca prawdę ze swoim magicznym piórem. Ot, taka pudelkowo-clickbaitowa publicystka. Nic więcej. Czytelnicy książki wiedzą, że była niezarejestrowanym animagiem i podsłuchiwała wszystkie ploteczki pod postacią żuka. To buduje jej postać, ale po raz kolejny, filmy nie miały na to czasu. Nie miały też czasu, żeby pokazać spryt Hermiony.

5. Czemu zepsuliście Dumbledore’a?
Szkoda mi tego, co zostało zrobione z Dumbledorem. Być może wybór Michaela Gambona do tej roli nie był strzałem w dziesiątkę, był po prostu zbyt żywiołowy, za dużo energii wcielał w postać dyrektora, który był przecież spokojnym, dystyngowanym staruszkiem w okularach-połówkach i swoimi wywodami zawsze starał się przynieść ukojenie. Do historii przejdzie cytat, w którym pyta Harry’ego, czy umieścił swoje imię w Czarze Ognia. W tym jednym zdaniu -jak jest napisane, a jak jest zagrane – widać podstawową różnicę między książkowym a filmowym dyrciem. A szkoda. Szkoda też, że nie znaleźliśmy w filmach czasu, by poznać jego historię, np. chciałam czegoś więcej o jego relacji z Gellertem Grindewaldem, ale tu pozostaje liczyć, że Fantastyczne zwierzęta 2-5 nam to wynagrodzą.

6. Brak perełek i drobiazgów.
Dlaczego kochamy Hogwart? Bo jest magiczny, a jego magię tworzą te wszystkie małe elementy, które się składały na historię, którą czytaliśmy. Widzowie nie mieli szansy uczestniczyć w przyjęciu z okazji rocznicy śmierci Prawie Bezgłowego Nicka. Widzowie nie doświadczyli uczestnictwa w Stowarzyszeniu WESZ. Ba, widzowie nie poznali Huncwotów!!! To dopiero skandal. Ich nie można nazwać drobiazgiem. Wyrzucili do kosza dużo istotnych wątków, które choć czasem niepozorne, tworzyły książkę.

7. Geneza zła.
Dlaczego nie znoszę najbardziej ekranizacji szóstej części? Książę Półkrwi był wyjątkową książką, w której poznaliśmy historię Voldemorta, jego początki, jeszcze nawet z czasów, zanim się narodził. Poznaliśmy Gauntów, dowiedzieliśmy się czegoś o nim i choć nie lubię uzasadniania złym dzieciństwem późniejszego złego zachowania, tak tu dostaliśmy takie światło. Pozwoliło nam to gdybać, pozwoliło nam zastanawiać się, dlaczego Tom Riddle stał się tym, kim się stał. W filmie była jedna scenka z podpaleniem szafy, a druga po śmierci Jęczącej Marty, by zasugerować podobieństwo Toma do Harry’ego. I tak było też to za mało podkreślone.
Istotą do zrozumienia Voldemorta jest szczegółowe poznanie jego życia- do tego dążył Dumbledore. Widzowie nie mieli takiej szansy i to niewyobrażalna strata, bo ten antagonista zasługuje na to, żeby o nim wiedzieć jak najwięcej. Mimo wszystko.

8. Czemu olaliście Longbottomów?
Franka, Alice i Nevillka? BABCIĘ?! To kolejna rzecz, która mnie w tych filmach irytuje. Nie poznaliśmy babci Neville’a, która była cudowną kobietą, dzielną i waleczną, choć na początku, jak cała rodzina, wydawała nam się zdziwaczała. Nie poznaliśmy prawdy o Franku i Alice, czyli jego rodzicach. A nie, przepraszam, była jakaś okropnie sztuczna scena, kiedy Neville coś o nich wspomina przy zdjęciu. W książkach główny bohater trafił przypadkiem na nich w szpitalu św. Munga. Odkrył sekret szkolnego kolegi, przyjaciela, bo sam z siebie raczej by się do tego przyznał, ponieważ tak rozumiał odwagę. Filmy krzywdzą Neville’a też w kolejny sposób. Nie uwypuklają tego, że tak naprawdę to on mógł być wybrańcem.To jego mogła dotyczyć przepowiednia.

9. Insygnia Śmierci. 
Kolejna rzecz, która mnie zdenerwowała. O ile mnie pamięć nie myli, głośno przeklęłam wtedy w kinie. Koniec ostatniego tomu (jeszcze nie epilog), kiedy Harry trzyma w swoich dłoniach najpotężniejszą różdżkę, jaką znał świat czarodziejski. Co robi książkowy Potter? Stwierdza, że tak naprawdę tęskni za swoją właściwą różdżką, tą, która go wybrała, jak miał jedenaście lat, więc wykorzystuje moc Czarnej Różdżki, żeby naprawić tamtą z ostrzokrzewu, która się złamała. Ukrywa później ją w grobie Dumbledore’a i liczy na to, że wraz z jego śmiercią utraci ona swoją ponurą siłę.
Co robi filmowy Potter? Łamie ją na pół i wrzuca do jeziora przy zamku. Wow. Jak dojrzale.

10. Śmierć Voldemorta.
(…) Voldemort runął do tyłu z rozkrzyżowanymi ramionami, a jego wąskie źrenice podbiegły do górnej krawędzi szkarłatnych oczu. Tom Riddle padł na posadzkę z pustymi rękami, jego ciało skurczyło się i zwiotczało, z podobnej do głowy węża twarzy znikł wszelki wyraz, zagościła w niej pustka. (…) [cytat za J.K. Rowling, Harry Potter i Insygnia Śmierci, wyd. Media Rodzina, Poznań 2008, s. 762]
Przeczytajcie powyższe zdania jeszcze dwa razy, a potem przypomnijcie sobie, jak wygląda scena jego śmierci w filmie.
Nie mogę tego znieść. Zamiast ukazanej marności, mamy kolesia, z którego robi się szare confetti. Serio? Serio?!
Aż brak mi słów, gdy o tym myślę.
Bellatrix też się rozpadła, czego nadal nie rozumiem. Chcieli się popisać efektami specjalnymi i tyle, a zepsuli sens.

11. Harry/Hermiona=Harry/Ginny. 
Widzowie mogą czuć się oszukani. Nic dziwnego, że shippują Hermionę z Harrym, jak aktorzy ich grający- głównie za zasługą Emmy Watson- mają taką chemię ekranową. Wprawdzie scena w namiocie jest jedną z najcudowniejszych, piosenka w tle, ten uśmiech, ale tak nie było w książce. Jasne, Rowling coś tam próbowała na jakiejś konferencji tłumaczyć, ale powiedzmy sobie szczerze, nie było niczego ponad przyjaźń między nimi. Z prostej przyczyny. Harry nie zrobiłby tego Ronowi. Nigdy.
Skrzywdzili też ekranowo związek Harry’ego i Ginny… I to jak. Tam się to uczucie tak powoli budowało i to było takie piękne. Ich pocałunek! Nastoletnia ja miała ciarki, gdy przeczytała o wygranej w quidditcha, a później tym namiętnym pocałunku. A tu? Zabiorę cię do pokoju życzeń i rzucę nędznym tekstem z komedii romantycznej. Ginny książkowa była zajebista. Mądra, odważna i cierpliwa. Filmowa? Bezbarwna.

12. Petunia 
Kolejną postacią, która filmowo została skrzywdzona, jest ciotka Harry’ego. Chyba łatwiej byłoby ją zrozumieć. Książkowa Petunia marzyła o dostaniu się do Hogwartu. Co, zapomnieliście o tym? Też chciała być wyjątkowa, jak jej siostra, ale ponieważ to się nie udało, stała się zazdrosna i zgorzkniała. Mimo wszystko, kochała Lily. Filmową Petunię i złożoność jej postaci ratuje jedynie wycięta scena z nią, gdy mówi Harry’emu, że nie tylko on stracił wtedy matkę, ona straciła siostrę. W tym krótkim zdaniu jest ukryta potęga, która jest podstawą tej książki. Miłość.

13. Turniej Trójmagiczny
Przekłamanie filmowe zafundowało nam przedstawienie dwóch szkół goszczących w Hogwarcie tamtego roku. Od kiedy to w Bauxbatons nie ma chłopaków? Byli w niej od zawsze, a nazwisko jednego z nich mogło obić się Wam o uszy. Nicolas Flamel. Tak samo nigdy nie zostało powiedziane o tym, że w Durmstrangu nie było dziewczyn, choć do Hogwartu przyjechała tylko jedna, o której jest wspomniane między słowami na kartach książki (jeden z chłopaków wskazuje jej palcem Pottera). Czytelnicy doskonale sobie zdają sprawę, że te szkoły były koedukacyjne. 
To tylko garstka powodów, dla których powiedziałam to, co powiedziałam. Co Wam najbardziej przeszkadzało w filmach na podstawie Pottera?
A jeśli nadal uważacie, że te ekranizacje są tak cudowne i wspaniałe, że tylko trzeba się nimi zachwycać, to mam na to jedną poradę: Najwyższy czas na ponowną lekturę książek, tylko tym razem zróbcie to dokładnie.
PS. Powód numer 5 brzmi właściwie: Potter ma okropne ekranizacje, ale i tak je uwielbiamy.
Bo taka jest ta dziwaczna prawda. Mogę ich nie znosić, ale je równocześnie uwielbiam i też są rzeczy, za które je cenię, ale o tym może już innym razem.  
seriale 0 comments on Dlaczego powinieneś oglądać „One Day at a Time”?

Dlaczego powinieneś oglądać „One Day at a Time”?

Kilka dni temu mąż powiedział, że Netflix wypuścił nowy sitcom, który podobno jest dobry. Podniosłam jedno oko do góry, niezainteresowana zupełnie, żeby powiedział, o czym to jest. Rzucił, że chyba to jakieś latynoskie. Westchnęłam, że będą mi ględzić po hiszpańsku i nic nie zrozumiem, a na moje chwilowo ukruszone serce lepsze by było coś od Hallmarku. Ale… zerknęliśmy na zwiastun. Sprawił, że kilka razy wybuchnęliśmy śmiechem, więc podłączyliśmy pierwszy odcinek. Potem drugi. I OMÓJRANY!

To remake popularnego serialu z lat siedemdziesiątych o tym samym tytule, o którym usłyszałam po raz pierwszy właśnie kilka dni temu. Opowiada historię samotnej matki wychowującej dwójkę nastoletnich dzieci z pomocą swojej mamy i sąsiada- zarządcy budynku. Rodzinka pochodzi z Kuby, a ich przywiązanie do korzeni ma duży wpływ na fabułę i, nie ukrywajmy, gagi i żarciki.
Nie spotkałam się chyba jeszcze z takim sitcomem. Z pozoru jest to coś zwyczajnego, śmiech z puszki, początkowo drewniane aktorstwo, garść sucharów. To tylko pozory. Każdy odcinek to taka pigułka mądrości i prawdy o współczesnym świecie, że nie wiem, czy jest możliwe niezakochanie się w tym serialu. Porusza trudne tematy i nie boi się z nimi zmierzyć, a przy tym ma w sobie dużo ciepełka. Płaczesz, śmiejesz się, potem znowu płaczesz.
Nie chcę Wam za dużo mówić, bo spoilery, ale obserwowanie tych bohaterów, drogi, jaką pokonują, to jedna z lepszych rzeczy, które spotkały mnie w tym tygodniu.

To nie jest zwykły serial.
Przekonajcie się o tym sami.
To tylko trzynaście odcinków trwających po pół godziny, a jest naprawdę pięknie, wesoło i mądrze. 

książki 0 comments on Czytelnicze Bingo 2017

Czytelnicze Bingo 2017

Zwykle nie bawię się w wyzwania czytelnicze, bo sięgam po to, co wpadnie mi w łapy, ale dzisiaj podzielę się z Wami cudownym pomysłem Miejskiej Biblioteki Publicznej Skawina. Zamiast zwykłego spisu książek i zadań, jakie trzeba wykonać w nowym roku, stworzyli czytelnicze bingo. Pobawię się! A Wy?

Tak, chwalę ich, że to nie jest taki zwykły spis, a sama tutaj go przepiszę. Ale to tylko dlatego, że łatwiej będzie mi tak zaznaczać, co już przeczytałam. 
A1. W tytule jest miasto, którego nazwa zaczyna się na pierwszą literę Twojego imienia. 
A2. W tytule jest owoc lub kwiat.
A3. Autor z dwoma imionami. On the Other Side Carrie Hope Fletcher.
A4. W tytule umieszczono nazwę zawodu. 
A5. Marka samochodu w tytule. 
B1. Autor z takimi samymi inicjałami jak Twoje.
B2. Książka z mapą na wklejce.
B3. Nowość 2017.
B4. Powieść holenderska. 
B5. Książka z czerwoną okładką. 
C1. Dzień tygodnia w tytule. 
C2. Książka, której akcja rozgrywa się w Krakowie. 
C4. Książka z puzzlami na okładce. 
C5. Książka, która ma więcej niż 400 stron. 
D1. Powieść włoska. 
D2. Książka autora, z którym spotkanie odbyło się w 2016 r. w MBP Skawina.
D3. Książka polecona przez bibliotekarza. 
D4. W tytule są min. 4 polskie litery (ą, ć, ę, ł, ń, ó, ś, ź, ż)
D5. Książka, która ma swoją ekranizację. 
E1. Ze słowem MIŁOŚĆ w tytule. 
E2. W tytule nazwa napoju.
E3. Książka autora, który zmarł w roku Twojego urodzenia. 
E4. Książka, która ma tylko jedno słowo w tytule. 
E5. Książka, która ma przynajmniej dwie części. 
To co, bawicie się ze mną? Jakie tytuły przychodzą Wam na myśl, gdy zobaczyliście tę propozycję?
A może Wasze biblioteki robią coś podobnego? Podzielcie się! 
Pamiętajcie, żeby dołączyć do wydarzenia, a aktywność z nim związaną oznaczajcie jako #MBPSkawinaWyzwanie. Zaproście też swoich krewnych i znajomych królika do zabawy, bo im nas więcej, tym weselej. 
pomysł na uśmiech 0 comments on Jak być szczęśliwszym w 2017 roku?

Jak być szczęśliwszym w 2017 roku?

Wielokrotnie wam powtarzam, że One Tree Hill to moja ukochana telenowela. Jest kopalnią inspiracji, pomysłów i życiowych mądrości. Jednym z takich cytatów, który na dłużej zagrzał sobie miejsce w moim sercu, są słowa:

Ludzie gubią się, gdy myślą o szczęściu jak o celu podróży. Zawsze myślimy, że kiedyś będziemy szczęśliwi, zdobędziemy ten samochód, tamtą pracę czy tę osobę, która wszystko „naprawi”.
Ale szczęście to nastrój, to pewien stan. Tak jak jesteś zmęczony lub głodny, nie jest trwałe. Przychodzi i odchodzi i to jest w porządku. Gdyby ludzie myśleli o nim w ten sposób, być może odnajdywaliby szczęście znacznie częściej

Dziś chciałabym pomóc nam odnaleźć trochę szczęścia w codzienności. 

ZRÓB COŚ POŻYTECZNEGO
Chyba nic nie poprawia tak naszego nastroju jak świadomość, że jest się potrzebnym. To daje poczucie sensu. Jak zrobić coś pożytecznego? Można zacząć od rzeczy małych, trwających kilkadziesiąt minut jak oddanie włosów na cele charytatywne. Można włączyć się w działalność organizacji pozarządowej. W liceum należałam do pewnej grupy, która łaziła do szpitala raz w tygodniu i czytała tam dzieciakom bajki. Zdarzało się nam na to narzekać, wymawiać lenistwem, ale łaziliśmy, bo to pomagało. I chorym maluchom, i nam. Na bycie wolontariuszem ciężko znaleźć czas, ale zastanówcie się, jeśli macie taką potrzebę, czy może nie byłoby lepszym rozwiązaniem oglądać jeden odcinek serialu mniej tygodniowo, a tę zaoszczędzoną godzinę poświęcić dla innych – ludzi, zwierząt, środowiska – mieszkających w waszej okolicy. 
ZAPEWNIJ SOBIE CHWILĘ SPOKOJU PRZED SNEM 
Dobry sen poprawia nasze samopoczucie. Niestety, gdy żyjemy w ciągłym biegu, a nasze problemy narastają, zanim zamkniemy oczy na nocny odpoczynek, często cały dzień wiruje nam przed oczyma. Gdybamy, zastanawiamy się, analizujemy. W listopadzie udało mi się odkryć prosty sposób, aby to załagodzić. Kupiłam zestaw 300 krzyżówek i codziennie wieczorem, jak już jestem w piżamce, rozwiązuję jedną. Tylko jedną. To pozwala nie wpaść w nałóg i nie rozwiązać całości jednej nocy. Zapisuję u góry datę, czasami na marginesie, co się tego dnia wydarzyło znaczącego. Działa to na mnie lepiej niż książki, bo te za bardzo wciągają mnie w losy bohaterów. Dlatego najpierw czytam, a później wyciszam się krzyżówką. 
TWÓRZ
Znajdź sobie coś, gdzie będziesz mogła wyrzucić z siebie całą swoją kreatywność. Lub jej brak. Z moich obserwacji wynika, że ludzie, którzy coś tworzą, są szczęśliwsi, bo mają pasję. Mają w tym też pewną ucieczkę od codzienności. Spróbuj, a kto wie, może okażesz się mistrzynią w swoim fachu? Nie wiesz, co robić. Cokolwiek! Załóż blogaska, kup modelinę i twórz biżuterię, pisz do szuflady, rób zdjęcia (polecam zabawę w tookapic!), projektuj kartki urodzinowe, rysuj postacie z bajek. Narzekasz na brak talentu? Musi być coś, w czym jesteś dobra, po prostu tego poszukaj.

SZUKAJ SZCZĘŚCIA I DOKUMENTUJ JE
Każdego dnia wydarza się coś dobrego, coś, co sprawia, że się uśmiechniemy. Tylko musimy się wysilić, żeby to dostrzec. 6 stycznia zeszłego roku rozpoczęłam zabawę w 100 dni szczęścia i z zaskoczeniem odkryłam, że to działa. Czasami były to małe rzeczy jak znalezienie tej idealnej sukni ślubnej (i to za pierwszym strzałem!), czasami coś wielkiego jak urodzinowe przyjęcie niespodzianka. Dowód w postaci zdjęcia na każde z tych wydarzeń jest teraz miłym wspomnieniem, ale wtedy był zwykłym powodem do radości, nawet jeśli trwała tylko przez chwilę, bo akurat był taki paskudny dzień. A może zwłaszcza wtedy było to najbardziej potrzebne?

MIEJ MAŁE MARZENIA
Prawdopodobnie większość z nas z tylu głowy ma to wielkie marzenie o podróży do Australii czy wydaniu powieści. Powiedzmy sobie szczerze, to są marzenia, które wymagają mnóstwo pracy, by je zrealizować, więc często z reguły pozostają w tej samej skrzynce co postanowienia noworoczne. Niezrealizowane. Po latach nawet mogą powodować rozgoryczenie. I choć popieram posiadanie tych wielkich marzeń, jestem zdecydowaną fanką tych małych. Róbcie błahostki, które sprawiają wam frajdę. Lubicie naleśniki? Zróbcie sobie je w sobotę na śniadanie i już możecie sobie mówić, że spełniło się wasze marzenie. To miłe. Wydaje mi się, że łatwiej jest się cieszyć z życia, gdy kolekcjonujemy sobie takie małe marzonka.