10 oświadczyn serialowo-filmowych

Zazdroszczę Patrz, jaki film większej ilości fanów na fejsbuku, więc z zemsty pomyślałam, że ukradnę jej jeden pomysł.  Co jakiś czas pojawiają się u niej wpisy z cyklu „5 filmów o…”, no to u mnie będzie się pojawiać „10 scen”* i we wpisach tego typu będę rozpływać się nad moimi ulubionymi scenami z danego tematu. Nie będzie tu jednak plagiatu, bo ja oglądam głównie komedie romantyczne i cukierkowe seriale. Zresztą, dostałam oficjalne pozwolenie na tę kradzież albo tak zinterpretowałam posta ;D

Oczywiście, nie będzie hierarchii, pewnie zapomnę o wielu scenach, to ma być po prostu taka subiektywna lista, która może czasami poprawi komuś humor, a czasami skłoni do refleksji. Zacznijmy ten quasiranking od 10 scen, w których postać A prosi postać B, by ta spędziła z nią resztę ich życia.
1. Oświadczyny, które już są w nazwie filmu
Narzeczony mimo woli/ The Proposal (2009)

Nie będę tutaj pisać o odwróconej genderowo scenie z początku filmu, kiedy to Sandra Bullock pada na kolana przed Ryanem Reynoldsem. Nie było w niej ani krzty miłości. Chcę się skupić na scenie, która film zamykała. Nie było w niej miłości również, ale… była to zapowiedź rodzącego się uczucia. Otóż głównej bohaterce grozi deportacja, dlatego jej -kiedyś tylko- współpracownik prosi ją o rękę, by „móc z nią chodzić”. Nie wiemy, jak potoczą się ich losy (chociaż ja bardzo za nich trzymam kciuki), ale mamy ten impuls, który pokazuje, jak wiele możemy zrobić dla osoby, którą możemy pokochać. Myślę, że to wymagało ogromnej odwagi i jaj, żeby wystawić swoje życie na taką próbę.

 
2. Oświadczyny, o jakich marzyłam jako mała dziewczynka 
Dziewczyna z Alabamy/ Sweet Home Alabama (2002)

Patrick Dempsey powinien wygrywać jakieś zawody w najlepszych filmowo- serialowych oświadczynach, tutaj pojawia się aż dwa razy, a film, w którym słodka projektantka powraca w swoje rodzinne strony, jest pierwszym z nich. Mimo że nie kibicuje się jego bohaterowi (choć jest cudownym, troskliwym i kochającym chłopakiem), trzeba przyznać, że miał gest podczas oświadczyn. Kto inny ciągnie dziewczynę ciemnymi korytarzami, by w końcu znaleźć się w wielkim pomieszczeniu, gdzie nic nie widać, bo też jest zgaszone światło, a potem jednym przyciskiem zapalają się wszystkie lampy i dziewczyna orientuje się, że jest u Tiffany’ego. Popkultura wbiła w nas pewne stereotypy, że to idealny zestaw wraz suknią ślubną od Very Wang czy bucikami od Jimmy’ego Choo- najlepszym dowodem jestem ja sama, nie interesuję się modą, ale te nazwiska robią jednak i na mnie wrażenie. Wracając do filmu, pomysł fajny, zwłaszcza, jak nie zna się rozmiaru czy gustu swojej dziewczyny.
No ale czy jak nie zna się rozmiaru i gustu, to nie jest to znak, że jednak nie zna się tej osoby na tyle, żeby spędzać z tą osobą całe życie? Zostawiam Was z refleksją i scenę:

3. Oświadczyny, dzięki którym, mimo zimy, zawsze ciepło robi mi się w serduszku
One Tree Hill (2003-2012)

Telenowela moja ma to do siebie, że wydaje mi się, że niewiele osób ją widziało, a jeśli już, to tylko pierwsze sezony. Niezbędny jest wobec tego opis sytuacji.
Mamy zakochaną parę, która powróciła do siebie po wielu perypetiach i są szczęśliwi. On właśnie odniósł swój życiowy sukces jako debiutujący reżyser, Ona spędza czas z nim i ich przyjaciółmi na festiwalu filmowym w Utah.

Spacerują w śniegu, On dzieli się anegdotką o przewijającej się w serialu plastikowej gwiazdce, którą ma w kieszeni, Ona chce ją zobaczyć, a tu… oh! pierścionek? I słyszy, że ów debiutujący reżyser ma teraz świat u swoich stóp, od jego następnej decyzji zależy, czy wespnie się na filmowe wyżyny czy zostanie zapomniany. I jego decyzją są oświadczyny kobiecie, będącej miłością jego życia. Poza tym, której dziewczynie nie zmiękłyby kolana, gdyby usłyszała „Kiedy patrzę w twoje oczy, widzę resztę mojego życia”? Ja pewnie bym prychnęła, zarzuciła, że tani tekst, ale byłabym przeszczęśliwa w środku (choć na pewno bym zaprzeczała, że mnie to ruszył)

Dodatkowo działa w tej scenie też jej ciąg dalszy. Sielaneczka u wszystkich par, idealna piosenka napisana przez grupę uzdolnionych muzyków, cisza, spokój… i cliffhanger siódmego sezonu, ale to temat na inny wpis 😉


 
4. Oświadczyny, które powróciły do początku
Everwood (2002-2006)

Gdy myślę „finał Everwood”, moje serduszko nadal cierpi, ale nie w taki sposób, jak cierpiało po HIMYM. Everwood było serialem idealnym dla mnie, mała miejscowość położona w górach, perypetie rodzinne, miłosne, ciepełko. Finał miał to wszystko, a moje ukochane wątki zakończyły się tak jak chciałam, tylko za szybko i za krótko. Zostali zmuszeni, żeby w jednym odcinku zamknąć wszystko i szkoda, bo chętnie bym popatrzyła jeszcze na tych wspaniałych (choć z wadami) bohaterów. Powinnam sobie zrobić #Everwoodrewatch i Wam tutaj więcej o tym napisać, ale to przy następnej okazji.
Teraz: Andy i Nina. Sąsiedzi, przyjaciele, samotni rodzice, którzy wspierali się w swoich zmaganiach i powolutku zaczęli odkrywać, że to coś więcej, choć na ich niekorzyść, każde odkryło to w innym czasie. Kiedy jednak czas był odpowiedni, Andy postanowił nie zwlekać, przyprowadził Ninę w miejsce, gdzie się poznali (po prostu wyciągnął ją na podwórko) i tam przy pięknych słowach poprosił, by została jego żoną.
Zostawiam Wam scenę, a sama ruszam, by opisać następny przykład, żeby się totalnie nie rozpłynąć w marzeniach jak z Colorado.

5. Oświadczyny, które dały pewność
One Tree Hill (2003-2012)

Nathan i Haley stanowią chyba moją ulubioną parę w serialu. Jak to podsumowała jedna z bohaterek, „są zakochani w sobie, będąc równocześnie najlepszymi przyjaciółmi”. Z autopsji wiem, że to cudowne uczucie.
Tak czy siak, oświadczyny u nich odbywały się dwa razy. Pierwsze bardzo spontanicznie, rozmawiali sobie i padło słowo „zawsze”, a po nim pytanie „Dlaczego ‚zawsze’ nie może zacząć się teraz?”.
Drugie oświadczyny były już planowane, wiązały się z kradzieżą obrączki, angażowaniem osób trzecich i tak dalej (Genialny odcinek <3 ) Tu z kolei padły słowa o tym, żeby Haley wyszła za niego ponownie, na oczach całej rodziny i wszystkich przyjaciół. Bo ( tu cytat z innego serialu) „miłością należy się szczycić, bo tylko ona jest prawdą”.

 

6. Oświadczyny z tysiącem punktów za kreatywność
Jak poznałem Waszą matkę / How I met your mother (2005-2014)

O tym, jak ktoś, kto przez pół roku realizował oświadczyny, może poddać się po kilku latach związku, będzie innym razem. Barney Stinson ułożył misterny plan, który wymagał od niego wielu sztuczek, kłamstw i zaangażowania. Cóż, metoda dyskusyjna, ale cel chyba uświęca środki. Scena, którą Wam wrzucam, przedstawia wszystkie kroki, jakie podjął, dlatego możecie zobaczyć, nawet jeśli serialu nie znacie.
Ale najbardziej w tym wszystkim podoba mi się brzmienie punktu 16. To nie jest „Robin zgadza się za Ciebie wyjść”, jak napisałby to stary Barney. To oczekiwanie, nadzieja, prawdziwa, dojrzała miłość. Jak można było tak spierdolić finał, argh! Na razie, to tyle o nich.

 

7. Oświadczyny, przez które kliknęłam „muszę obejrzeć” na filmweb
Kobiety pragną bardziej/ He’s just not that into you (2009)

Gdy zaczęłam pisać notkę, w pewnym momencie zabrakło mi pomysłów. Zapomniałam o każdej scenie zaręczyn, mózg był białą kartką, a ja byłam bezradna. Dlatego wpisałam swoje rozterki w youtube’a, a on między innymi podpowiedział mi scenę z filmu „He’s just not that into you”. Obejrzałam i rozczuliła mnie scena tak, że musiałam zobaczyć film. Jak na komedię romantyczną, bardzo życiowy i trafny w swoich obserwacjach.
No ale to nie jest tematem. Mamy parę z długim stażem, w której ona marzy o ślubie, a on jest ich totalnym przeciwnikiem. Typowe. Dopiero po jakimś czasie chłopak decyduje się na oświadczyny, bo wie, że to uszczęśliwi jego ukochaną, a on marzy o tym, żeby ją móc uszczęśliwiać. Jeśli chcecie zobaczyć scenę, filmik macie poniżej, ale śmiało można obejrzeć cały film.

8. Oświadczyny, które są jednocześnie cliche i niecliche
Przyjaciele/ Friends (1994-2004)

Świeczki, upadek na kolana, pierścionek, brakuje tylko kilkuset róż. Ale… zaczyna się na odwrót niż normalnie i to Monica oświadcza się Chandlerowi, ale przerywają jej emocje. Chandler wkracza do akcji i to on pada na kolana i się oświadcza, ale przerywają mu emocje. Niby scena ma wszystkie elementy, które pojawiają się w głowie, gdy myślimy o kiczowatych oświadczynach, jednak tu raczej tak nie jest. Balansując na granicy humoru i wzruszeń dostajemy ładny obrazek pomiędzy ludźmi, w których miłość nie musimy powątpiewać.

Hm. Wiecie, że nigdy nie obejrzałam całych Przyjaciół? Jak kupię sobie wszystkie sezony na Blu Ray, to to nadrobię.

9. Oświadczyny w języku miłości
To właśnie miłość / Love Actually (2003) 

Tej sceny nie będę opisywać. Jeśli nie znacie Love Actually, nie możemy się dalej kolegować. A jeśli znacie, to wiecie, że jest to mistrzostwo świata, majstersztyk gatunku i w ogóle film, który podobnie jak Kevina, ogląda się każdego roku. A scena? Zabawna, wzruszająca i pokazująca, że w miłości nie ma czegoś takiego jak nieprzekraczalne przeszkody- gdy razem się je pokonuje, jest łatwiej.
 
10. Oświadczyny, które są prawdopodobnie podsumowaniem moich poglądów na temat ślubów
 Chirurdzy/ Grey’s Anatomy (2005-      )

Patrick Dempsey wygrywa życie jako Derek Shepherd w mojej wersji Chirurgów (nie podoba mi się już wersja Shondy, dlatego od wielu lat w mojej głowie mam własną ;D ) Kiedy jeszcze Shonda nie miała ze mną na pieńku, napisała bardzo ładne oświadczyny, których adresatką była główna bohaterka serialu. W windzie- to miejsce dość ważne dla początków tej pary- słynny neurochirurg zorganizował prezentację wszystkich wspólnych operacji, które prowadził ze swoją partnerką, wszystkich ich wspólnych osiągnięć i tym samym pokazał, że chce i musi mieć ją przez całe życie przy sobie. Bo tylko dzięki Niej może osiągnąć  szczęście, zawodowe spełnienie, no wygrać życie po prostu.
A ich śluby- zarówno ten na karteczkach, jak i rachu-ciachu w urzędzie, by zaadoptować dziecko- też mi się podobały. Na pewno oszczędziło im to mnóstwo weselnych nerwów.

 
 
W tym miejscu wypadałoby Was spytać o Wasze ulubione takie sceny lub takie, które niekoniecznie są Waszymi ulubionymi, ale coś w środku poruszają. A zatem: komentarze mile widziane.