11 niezwykłych pytań do jednej zwykłej dziewczyny.

Dzień dobry. Wyszłam z wprawy, zapomniałam zupełnie, jak napisać notkę na blog. Jeśli pojawiliście się tu przypadkiem w święta, mogliście zobaczyć wpis, w którym wyrzuciłam trochę żalu wobec siebie. Teraz już to zostało usunięte, bo właściwie rola tamtego tekstu miała podziałać terapeutycznie. Z pomocą i innych czynników, chyba się udało. I o jednym z tych czynników chcę dzisiaj napisać. Napisać, bo jeszcze nie jestem gotowa, by wrócić na youtubka, nie wiem, czy kiedykolwiek będę. Mam nadzieję, że się tutaj zadomowię.

Musimy zacząć od tego, że w zeszłym roku trochę się pogubiłam. Pewne złe wydarzenia i niepokoje całkowicie przyćmiły te dobre, a ja usilnie powstrzymując się od smutku, tylko nabawiłam się metaforycznych wrzodów żołądka. To był dobry rok, a mnie jest wstyd, że nie potrafiłam tego docenić. Ale z tym walczę. I wierzę, że będzie dobrze. W każdym razie teraz pora na jeden z czynników, które dały mi taki mały ognik wiary.

W grudniu dostałam od Emilii list. Ile emocji może zawierać jedna strona? Ile dobrych rzeczy można się dowiedzieć? Ile siły może dać kilka wyrazów? Przekonałam się, że wiele. I za każde wykreślone tam słowo będę wdzięczna.

Ale ja nie o tym. Do listu była dołączona książka. Książka, która od samego początku mnie zaintrygowała. „10 zwykłych pytań do 100 niezwykłych ludzi” Emi Jakk. Uwielbiam, kiedy tytuł zdradza tak wiele, bo ta książka to dokładnie to. Zbiór stu wypowiedzi ludzie przeróżnego kalibru, bogatych, biednych, lepiej wykształconych, tych co skończyli podstawówkę, wegan czy myśliwych, nazwisk z list bestsellerów i osób, których nikt nie zna imienia. Autorka zadała tym wszystkim osobom te same pytania i powstał piękny zbiór. Ludzki zbiór.

Postanowiłam do nich dołączyć. Odpowiem teraz na te kilka pytań. Odpowiem też na nie za jakieś trzysta sześćdziesiąt dni, żeby wiedzieć, jaki był dla mnie ten 2019 rok. A może jaka ja byłam dla świata w ciągu tych dni?

Ewa. Animatorka kultury. Za niecałe sto dni 30 lat. Poszukuję. 

1.Moje dzieciństwo pachnie…

Zupą śmieciówką i rozcieńczonym ciepłą wodą koncentratem z soku pomarańczowego. Dwie potrawy przygotowywane przez jedną i drugą babcię to smak i zapach z dzieciństwa, który pierwszy przyszedł na myśl.

2. Robię to, co robię, bo…

Nie chciałam zostać w Krakowie.

3. Gdybym mógł/mogła wybierać raz jeszcze, został(a)bym…

Sobą, jedynie niektóre decyzje przesunęła w czasie i przestrzeni.

4. Marzę o…

O tym, żeby moje serducho przestało już tak boleć i tęsknić.

5. Na śniadanie najchętniej jem…

Cokolwiek, byle w dobrym towarzystwie. Uwielbiam jak mam gości na nocowanko, bo wtedy zawsze robimy wspólne, duże śniadanko – czasami fikuśne, wytrwane muffiny, czasami chleb z masłem, ale razem, a to najważniejsze.

6. Odczuwam nieuzasadniony lęk przed…

OCEANEM! Zamykam oczy, gdy na ekranie widzę wzburzone morze. Aż mam ciarki, gdy sobie próbuję wyobrazić ten bezkres.

7. Mój dom to…

Miejsce, w którym mogę siedzieć w mojej misio-dreso-piżamie z najbliższymi i oddychać.

8. Ulubiony deser, ciacho…

Tort marchewkowy.

9. Nie lubię w sobie…

Tego, że za mało czytam i za mało uczę się o świecie.

10. Nie znoszę i nie noszę…

Butów na obcasie? Jestem osobą, która ubiera się zgodnie z zasadą „byle nie śmierdziało”, króluje wygoda.

11. (Extra!) Co bym zrobiła, gdybym się nie bała?

Kupiła samochód i zaczęła jeździć. Prawo jazdy nadal na stare nazwisko gdzieś się kurzy, ale boję się, że stwarzam za duże ryzyko na drodze dla innych.

Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Jeszcze kilka słów o samej książce:

1.Wspomniałam Wam, że byłam zaskoczona otwierając paczkę i opowiem, dlaczego. Zaskoczyła mnie jakość. Tak, jakość wydania. To debiutancka książka dla tego wydawnictwa, więc przyznam się, że obawiałam się, że może być potraktowana nieco… będę szczera, jak najtaniej. A tu mamy dobry papier, mocną okładkę, spójność graficzną, wszystko układa się perfekcyjnie. Widać, że Fabryka Dygresji to porządna firma.

Może kiedyś uda się nam współpracować.

2.Możecie ją zdobyć już niedługo pod adresem 10do100.fabrykadygresji.pl

3.Te felietony w nietypowej formie są niezwykle inspirujące i pozwalają uwierzyć, że wszyscy bez wyjątku jesteśmy wyjątkowi.

4.Ilustracje do książki stworzył artysta o pseudonimie Noriaki. Przyznam się, że niektóre z nich są dla mnie niepokojące, ale od innych nie mogłam oderwać wzroku.

5.Podczas lektury można bawić się w detektywa i dopasować odpowiedzi do konkretnych osób, a te z kolei do twarzy, które znamy lub możemy sobie wyobrazić.

6.Może to być też zabawa dla amatorów pisania. Otwierasz na losowej stronie i na podstawie wypowiedzi tworzysz fascynujące opowiadanie.

7.I ostatnie: #10do100 to dla mnie początek rozmowy. Zadajcie te pytania Waszym bliskim, poznajcie ich jeszcze lepiej.