czytający czwartek, harry potter, książki, literatura dla dzieci, literatura dla młodzieży, vlog

Co po „Fantastycznych zwierzętach…” i „Przeklętym dziecku”?

Jutro polska premiera Przeklętego dziecka*, za cztery tygodnie i jeden dzień do naszych kin wchodzi Newt Scamander podróżujący po Nowym Jorku z walizką pełną magicznych zwierząt. Scenariusz sztuki teatralnej, filmy, których ma być aż pięć, nowe treści na Pottermore. Świat czarodziejski wykreowany przez J. K. Rowling cały czas się rozwija. Niektórzy na to narzekają, inni się cieszą. Ja należę do tego drugiego grona i lubię sobie myśleć, co będzie dalej. 

Jakie powieści osadzone w uniwersum Harry’ego Pottera chcielibyście jeszcze przeczytać? A może niektóre historie nadawałyby się na świetny film?

1. Cztery powieści o założycielach Hogwartu. 

Czekam na to! Chcę czegoś więcej niż tylko kilku wspomnień na kartach oryginalnych książek, jakkolwiek ważne one były dla fabuły. Zobaczcie, jakby to było idealnie? Każda część śledziłaby osobno losy Roweny, Helgi, Salazara i Godryka. Odkrylibyśmy, jaka motywacja stała za każdym z nim do stworzenia jednej z najpotężniejszych szkół czarodziejskich w historii. Zamknijcie oczy i wyobraźcie sobie czarodziejski świat sprzed tysiąca lat. Prawda, że pobudza wyobraźnię?

2. Huncwoci

O nich wiemy całkiem sporo, ale wciąż za mało. Nie wiem, czy chciałabym siedem tomów, raczej mniej. Wystarczyłoby mi po jednym dla Syriusza, Jamesa i Remusa. Czy jestem okropna wrzucając Petera w kąt? Przez takie myślenie stał się przecież tym, kim się stał. Trudno, nieważne. Powieści o naszych ukochanych Huncwotach, ich odkrywanie Hogwartu czy opanowanie bycia animagiem to rzeczy, które zasługują na coś więcej niż wzmianki w poszczególnych rozdziałach. Moglibyśmy ich lepiej poznać, bo przyznajmy szczerze, artykuły na Pottermore są za krótkie. Książka o Syriuszu byłaby taka buntownicza, ale też pełna ciepła, o tym, jak dom starych Potterów stał się jego domem. Książka o Jamesie byłaby niczym komedia romantyczna, jego początki z Lily Evans, przeistoczenie z rozrabiaki w bohatera. Książka o Remusie byłaby historią o odkrywaniu samego siebie i pogodzeniu się z tym. Myślę, że wiele osób by się mogło utożsamić z każdą z tych opowieści.

3. Quidditch

Na film o Goblinach z Grodziska raczej liczyć nie możemy, ale nie zdziwiłabym się, gdyby powstała kiedyś biografia słynnego zawodnika innej drużyny. Pełna motywujących tekstów, piosenek tak kultowych jak Eye of the Tiger. Nietrudno stworzyć popularny film o sportowcu, lubimy oglądać takie historie, kiedy zwykły człowiek staje się bohaterem tłumów dzięki swojemu talentowi i ciężkiej pracy. Tu dodatkowym atutem byłby też nasz ukochany sport – quidditch, który jest doceniany nawet przez mugoli

4. Zwyczajne losy Puchonika

Kocham potterową dynamikę, ciągle coś się działo, aż czasami nie można było złapać oddechu, by nacieszyć się codziennością. I właśnie o tym chciałabym poczytać. Wystarczyłaby mi jedna książeczka o normalnych dniach w Hogwarcie (mogłaby być w czasach po Voldemorcie lub zanim Harry trafił do szkoły). To byłoby piękne. Możliwe, że byłaby to tylko gratka dla fanów, bo ktoś antypotterowy by się wynudził, ale z drugiej strony, musimy zwyczajność też dawać na piedestały. Dzięki temu można odkryć prawdziwe szczęście. A dlaczego Hufflepuff? W 1/3 jestem Puchonikiem i chciałabym, żeby ten dom był bardziej doceniany. 

5. Fred i George

Mam niewielkie doświadczenie w pracy z dzieciakami w bibliotece i jedno wiem na pewno. Uwielbiają one książki o łobuziakach. Wyobraźcie sobie serię wesołych opowiadań dla najmłodszych, które dopiero same uczą się czytać, o przygodach naszych ulubionych bliźniaków w wieku zbliżonym do nich. Nie chcielibyście posłuchać historii o Fredzie i George’u przed Hogwartem? Zresztą, poznanie z takiej perspektywy reszty Weasleyów też byłoby cudne. Mnóstwo śmiechu, dużo żartów i psikusów, a w tle ukryty morał. Przyznajcie się, sami chcielibyście coś takiego poczytać. Zresztą byłoby to dobrym wstępem do uniwersum. Taki sześciolatek czyta sobie opowieści o rudzielcach, a jak ma już te pięć lat więcej poznaje oryginalne tomy. Co Wy na to?

To tylko garść propozycji ode mnie. Czekam na Wasze, a kto wie, może kiedyś nasze pomysły Rowling i spółka zrealizują. Nawet jeśli nie, pomarzyć zawsze miło.

PS.
Ilvermorny to amerykańska szkoła magii i czarodziejstwa i w końcu dowiedziałam się, do jakiego domu bym się dostała, rozwiązując test na Pottermore

A dzisiejszy Czytający Czwartek pozostaje w tematyce, więc zapraszam o 21:00 na youtubka. 

*tak, dla mnie nadal to fanfiction, ale może jutrzejszy dzień to zmieni.