Dałam włos!

Ostatnie tygodnie upłynęły mi na niemal codziennym mierzeniu włosów linijką. Miałam małe marzenie, żeby zapuścić je na tyle, by móc je oddać komuś, kto bardziej będzie ich potrzebował. Nie wiem, jak to marzenie pojawiło się w mojej głowie i nie potrafię Wam opisać, jak bardzo się cieszę, że wczoraj udało mi się je zrealizować.

Ta notka nie ma być chwaleniem się tym, co zrobiłam. Oddanie włosów nie jest niczym heroicznym. Jak uda oddać mi się szpik, to wtedy pogadamy. Chcę Was po prostu zachęcić do wzięcia udziału w tej akcji, bo można w banalny sposób komuś pomóc. Nieważne, czy jesteś chłopakiem czy dziewczyną, czy chodzisz do podstawówki czy pracujesz. Każdy (którego włosy się kwalifikują) może je oddać na perukę.
Nie musisz nawet wychodzić z domu, możesz samodzielnie obciąć warkoczyki, ale wtedy trzeba mieć na uwadze wszystkie zasady zapisane na stronie Fundacji, żeby po prostu nie zmarnować materiału. Ja wybrałam się do fryzjera, którego adres znalazłam właśnie tam- jest cała sieć współpracujących salonów w całej Polsce. Fryzjerka rozczesała mi włosy, zaplotła w małe warkoczyki i później wszystko ścięła. (potem jeszcze je umyła i podcięła tak, żeby dobrze wyglądało, co było kolejną zaletą wybrania studia, a nie domowej samowolki). Oni też zajęli się późniejszą wysyłką moich włosów. 
Nie zrobiłam nic. Godzinę siedziałam na krześle. Mimo to, mam w swoim sercu takie ogromne poczucie spełnienia. Taki niewielki gest stanie się wkrótce 1/5 czyjegoś szczęścia.*
To nie jest do opisania, ale polecam Wam. Czyńmy dobro, nawet jeśli jest to takie drobniutkie dobro.
Nie chcecie komuś pomóc? Zróbcie to z egoizmu i cebulactwa, bo w wielu salonach dostajecie wtedy cięcie za darmo 😉    
O szczegółach akcji Daj Włos możecie poczytać na stronie Fundacji Rak’n’Roll.

*Żeby stworzyć perukę, potrzebne jest ok. pięciu ochotników, którzy oddadzą swoje włosy.

PS. Włosy ścinałam w Krakowie w Studiu Fryzur Daviness przy ulicy Szlak 47 (wejście od strony Pędzichowa). To była moja pierwsza wizyta, a zafundowała mi pozytywne zaskoczenia. M.in. Rejestracja internetowa na spotkanie (tak, dziecko ze wsi ze mnie i takie rzeczy mnie jarają). Wybieram fryzjera, godzinę, cel wizyty, wszystko ładnie i pięknie, mogłam zrobić to w niedzielę w nocy. Świetna sprawa!