„Poszukiwani, poszukiwany” Małgorzata Falkowska [ Czytający Czwartek #72 ]

Falkowska ponownie bierze kartkę papieru i zmienia ją w przezabawną komedię romantyczną. Zamiast księcia na białym koniu, mamy rodzinę z wyboru, przyjaciółkę na zastępstwo i mnóstwo perypetii niczym z cyrkowego przedstawienia (dosłownie!). Już odliczam dni do następnego spotkania z tymi bohaterkami. 

Powyższe zdania miałam zaszczyt napisać na okładce książki Małgorzaty Falkowskiej Poszukiwani, poszukiwany. Mówię zaszczyt, bo książka dotyczy spraw, które są na tyle ważne, że powinny się częściej pojawiać w literaturze tego typu. A właśnie, w filmie używam określenia ciepełkowe romansidło dla bab. Wiem, że brzmi to obrzydliwie seksistowsko czy nawet uwłaczająco też dla powieści, ale zupełnie nie to miałam na myśli. Zresztą, każdy, kto mnie odrobinę zna, wie, że marzę o napisaniu takiego właśnie ciepełkowego romansidła dla bab, więc to komplement.

Wspomniałam o filmie, a nie podałam do niego odnośnika. Zatem łapcie: Poszukiwani, poszukiwany. Jeśli nie rozpoczęliście jeszcze przygody z Małgorzatą Falkowską, to koniecznie zacznijcie od pierwszej części (moja ulubiona!) Mąż potrzebny na już. Oczywiście, drugą, Gorzej być (nie) może, też wam polecam, chociaż tam główną bohaterką jest ta, którą najmniej lubię. Poszukiwani… to trzecia część o przygodach tych samych bohaterek, grupy nieco dziwnie działających przyjaciółek, nieco szalonych, czasem irytujących, ale dających bardzo łatwo się polubić.