feelsy powróciły, czyli ciocia ebi w Obozie Herosów

Fotograf powtarza często, że Igrzyska Śmierci były książką, która zagoiła rany i tęsknotę po Potterze. W moim przypadku tak nie było, przeczytałam wszystkie części, lubiłam, ale nie zakochałam się w nich- jedynie końcówka Kosogłosa była czytana, jak to mówię „z zamkniętym jednym okiem”. Myślałam, że już nic dobrego mnie nie spotka i nigdy nie wypełnię tej potterowej pustki, żadne seria nie zmusi mnie do niemal wyczerpującego ślęczenia po nocach, bo „jeszcze jeden rozdział, jeszcze pół strony”.

Myliłam się.

Na mojej drodze stanął niepozorny chłopak w pomarańczowym podkoszulku.

 instaciocia

  • Złodziej Pioruna – Percy Jackson jest w sumie typowym, współczesnym nastolatkiem. Cierpi na dysleksję, jego problemy wychowawcze tłumaczone są ADHD, nigdy nie utrzymał się w jednej klasie przez więcej niż rok. Mieszka w Nowym Jorku ze swoją zajebistą Mamą (serio, jak kiedyś napiszę artykuł najlepsze mamy z książek, byłaby wymieniona na tej liście) i jej obrzydliwym, zarówno z charakteru, jak i wyglądu/higieny, mężem. Pewnego dnia nasz główny bohater zostaje zaatakowany przez swoją nauczycielkę matematyki, która okazała się potworem. W ten sposób chłopak jest wprowadzony w tajemniczy świat mitów i po jakimś czasie, dowiaduje się, że jest jego częścią. I to nie byle jaką! Dowiaduje się, że jest synem jednego z greckich bogów, dlatego trafia pod opiekę Obozu Herosów. Tam poznaje nowych przyjaciół, zdobywa nowych wrogów, aż w końcu zostaje wysłany na niebezpieczną misję, która- błahe- ma na celu uratowanie świata. Tak, zdecydowanie typowe losy nastolatka ;D

     

    instaciocia

    • Morze Potworów – podejrzewam, że to moja ulubiona część; wyróżniłabym właśnie ją, gdyby postawili pod murem moją rodzinę i chcieli rozstrzelać, a ja mogłabym uniknąć wybierając TYLKO jeden tom z tej serii. Mimo że opisuję tutaj serie, rozdzielając na poszczególne części, nie potrafię oceniać ich inaczej niż jako jedną zgrabną całość. Wyjątki oczywiście istnieją, np. Atramentowa Trylogia czy dodatki, o których zapominam. Ale to już inna bajka, teraz skupmy się na Morzu Potworów. Lektura przywodziła mi na myśl „Podróż Wędrowca do Świtu„, tutaj też mamy morską wyprawę pełną niebezpieczeństw i zwrotów akcji. A dlaczego podróżują? Po pierwsze, chcą uratować Grovera, a po drugie, odnaleźć Złote Runo, które mogłoby uzdrowić sosnę, której magia chroni Obóz Herosów przed zagrożeniami. Misja powiodła się, aż za dobrze, jeśli można tak powiedzieć, ale jak, to musicie sami poczytać.
    • A, i jeszcze, w tej części poznajemy przeuroczego brata Percy’ego, który podchodzi do życia bez ściemy, jest szczery i odważny,a hippokampa nazywa Tęczusiem.

      • Klątwa Tytana – moje femistyczne serduszko miało się dobrze, gdy poznałam kickassowe Łowczynie Artemidy. W tej części poznaliśmy też dwójkę młodych, potężnych herosów, których działania będą miały ogromne znaczenie na losy. Wraz z bohaterami podróżujemy do pięknego San Francisco, które właściwie, nie jawi się jako piękne, gdyż staje się siedzibą popleczników Kronosa (czyli tych, których nie lubimy ;P ) Zaczynają się problemy, przepowiednia brzmi jeszcze bardziej złowieszczo niż wcześniej, a Percy musi dołączyć do ekipy ratunkowej, która ma pomóc odnaleźć Artemidę, mając nadzieję, że w tym czasie uda się mu natrafić też na Annabeth, która zaginęła podczas pierwszej misji. Żeby było wesoło, deadline wisi w powietrzu, bo na całą wielką akcję mają tydzień. Życie wielu istnień wisi na włosku, a czytelnik wisi nad książką jak zaczarowany.
      • Bitwa w Labiryncie – kojarzycie labirynt, który został zaprojektowany przez Dedala, by schować w nim niebezpiecznego potwora i w którym wiele osób traciło życie? Teraz pomnóżcie to razy tysiąc. Labirynt Dedala jest jednym z najniebezpieczniejszych miejsc, jakie mogły istnieć- prawdopodobnie Podziemia pełne umarłych są mniej szkodliwe. Na każdym kroku czyhają niebezpieczne potwory, pułapki, labirynt „żyje własnym życiem” i nie zamierza nikomu ułatwić przejścia, chyba że zna się odpowiednie sztuczki. Te odpowiednie sztuczki znają „Ci źli”, dlatego nasi bohaterowie muszą odszukać twórcę tego architektonicznego arcydzieła, by ten im pomógł i mogli uratować obóz. Misja zostaje przekazana Anabeth, która, słysząc zachęcające „oto ostatnie dziecka Ateny zadanie” w przepowiedni, zabiera Percy’ego, Grovera i Tysona i razem wyruszają w mrok i ciemność. A bitwa nadciąga…
      • Ostatni Olimpijczyk – obrona Manhattanu była niczym rozłożona na całą, długą powieść bitwą o Hogwart. To komplement, oczywiście. Akcja nie zwalnia, ciśnienie rośnie, zwroty zaskakują niemal co rozdział. Najlepszym komentarzem będzie relacja z tego, jak wyglądało moje czytanie. Dostałam książkę w weekend, podczas którego plan zakładał pracę nad filmem (patrz: koniec notki), a ja ciągle wracałam z nosem pomiędzy strony i tekstami „jeszcze pięć minut” czy „tylko do końca rozdziału”. Idealne zakończenie serii, feelsy pozostały, dając miejsce ukochanemu „ja chcę jeszcze raz”.

      Nawet nie wiecie, jak bardzo się cieszę, że autor ma kolejne cykle, w tym jeden, który należy do percy’owskiego uniwersum. Nie mogę się doczekać, aż dorwę te książki w swoje śliczne łapki i mnie pochłoną. Najlepiej mogłaby to opisać osoba, która widziała mnie, gdy czytam. Śmieję się, płaczę, reaguję, gadam do książki, śni mi się po nocach. To jest po prostu historia, którą się żyje. No, przynajmniej ja tak mam i jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa.

      Dodaj komentarz