gry planszowe to styl życia

Nareszcie sobota! Pewnie wielu z Was oczekiwało na wolny dzień, w którym w końcu można się wyspać. Lub wysprzątać na błysk całe mieszkanie, ale tej drugiej grupy nigdy nie rozumiałam. Dla mnie dzisiejsza sobota jest sobotą pracującą, ale skoro uwielbiam swoją pracę, nawet weekendy w niej od czasu do czasu należą do przyjemnych. Co jednak będę robiła po powrocie do domu? Prawdopodobnie nakręcę coś, żeby mój kanał nie umarł śmiercią naturalną-  pomysłów mam więcej niż czasu, więc raczej się to i tak nie stanie. Ale potem chciałabym… Zagrać w grę planszową! Uwielbiam, mimo że często nie mam, z kim grać, ale gry planszowe i książki to właściwie zawsze strzały w dziesiątkę, jeśli chodzi o prezenty dla mnie.
Dlatego pomyślałam sobie, że wykorzystam moje hobbieńko i będę tutaj opisywać od czasu do czasu jakąś grę planszową. Juhu, fajerwerki i oklaski! Wiem, że się cieszycie. Zaczniemy od…
Koncept to mój najnowszy nabytek, który otrzymałam w prezencie od przyjaciółki. Gdy jej pierwsze słowa po wręczeniu brzmiały „Miałam dylemat między tym a Alias Party”, z moich ust niemal wyrwało mi się takie filmowe ‚nooooooooooooooooooooooooooooooooooooooo’. Zmieniłam zdanie już w trakcie pierwszej partii.

Co to za gra? Nazwałabym ją kalamburami, przy których trzeba się nagłówkować. Mamy planszę, na której zaznaczone są pewne ogólnikowe pojęcia i używając pionków, musimy zaznaczyć tak, aby drużyna przeciwna odgadła hasło, które wylosowaliśmy na karcie. (wybraliśmy z podanych)

Przykład powyższy: 
  • Główne pionki (zielone): Dziewczyna – postać fikcyjna – książki- film
  • Pionki dodatkowe: Myśl – nauka- książki – walka
No i w tym momencie zaczyna się główkowanie. Drużyna zgaduje, kogo może dotyczyć hasło, zadaje pytania rozstrzygnięcia, kombinuje. Wie, że hasło dotyczy bohaterki literackiej, dla której ważne są książki, nauka, ale też walka (jest odważna). 
Jeśli ktoś po takich wskazówkach, nie domyśliłby się, że chodzi o Hermionę, to cóż, musiałabym poważnie zastanowić się na naszą znajomością.  😉 
Przykład poniżej ma pokazać, jak czasami ważne jest, z kim gramy, na ile się znamy:
  • Główne pionki: kobieta- film- jedzenie- uśmiech – postać historyczna
Przychodzi Wam coś do głowy? Pewnie niektórym z moich czytelników od razu odpowiedź przyszła do głowy, bo znają tą osobę. Gdyby jednak okazało się, że nie znamy, to zaczyna się zastanawianie: kobieta, ale też dziewczyna. Film może oznaczać kamerę, może coś ona kręci. Jedzenie- może chodzi o Magdę Gessler? Ale wtedy ten uśmiech by nie pasował, bo wspomniana Pani wywołuje w nas raczej inne emocje. Uśmiech oznacza, że to coś radosnego, ale też, że się to coś lubi. Postać historyczna, postać realna, ktoś, kto istnieje naprawdę, a nie jest tylko wytworem z komputera. I wtedy żarówka! Czy chodzi o Herbatę, vlogerkę z vlogherbaciany? Brawo! 
Oczywiście, można by było pokazać to dając pionek na „jedzenie/napoje” i kolor brązowy, ale to byłoby zbyt proste 😀 
Instrukcja podaje, w jaki sposób przyznawać punkty, ale za każdym razem jak graliśmy, szybko punkty stawały się nieważne. Graliśmy dla samej gry i to było cudowne. Hasła zdają się nigdy nie kończyć, a ich tematyka jest tak rozległa, że trzeba czasami sięgać do wiedzy, z której dawno nie korzystaliśmy. Mamy powiedzenia, zwierzęta, nazwiska odkrywców, słynne kwestie z filmów i tak dalej i tak dalej, mogłabym długo wymieniać, co możemy znaleźć na tych kartach. Dużo śmiechu, można poczuć pracujące szare komórki, a przy tym można poznać lepiej osoby, z którymi się gra, wiedzieć, na jakich falach one nadają. Jeżeli będziecie mieli kiedyś okazję zagrać, polecam. Sympatyczna rozgrywka na sobotnie popołudnie. 
PS. Zawsze marzyłam o spersonalizowanej wersji „Zgadnij, kto”, mimo że nigdy nie grałam nawet w standardową… Smuteczek. Ale chyba już jestem za stara, nie?