10 powodów, dla których MUSISZ oglądać Jane the Virgin!

Na poprawę humoru najlepszy jest wpis przepełniony gifkami. Jeszcze lepiej zadziała, gdy będzie to notka o rewelacyjnym serialu, który podbił moje serduszko od pierwszych kadrów. Przeczytajcie, a później biegniemy oglądać, bo według doniesień portalu serialowa, dziś miał pojawić się drugi sezon na Netlflixie. Sprawdziłam właśnie te wieści i mogę krzyczeć: Hurra! To prawda! 

W wielkim skrócie: Jane the Virgin to serial, w którym zwykła dziewczyna, czekająca z seksem do ślubu, zostaje przez przypadek sztucznie zapłodniona spermą swojego szefa, bogatego właściciela hotelu.

Każdy z tych dziesięciu powodów może być reprezentowany co najmniej przez jedną postać, dlatego tak też ułożona jest ta notka.

 

1. Rogelio

To serial komediowy. W moim pakiecie telewizyjnym mam wykupione trzy kanały, które emitują tylko takie produkcje. Czasami trzeba godzin, abym się roześmiała. Przy Jane the Virgin co kilka minut wybucham szalonym śmiechem. To parodia telenoweli latynoamerykańskiej, która sama w sobie jest telenowelą i znajduje tematy do żartów we wszystkim. Czasami są to subtelne teksty wrzucone w jednym zdaniu, czasami żarty sytuacyjne, z których prawdopodobnie nie powinniśmy się nabijać. Gwarantuję Wam, że spotkanie z tym bohaterami rozjaśnia nawet najciemniejsze chmury.
No i Rogelio. Jest boski i on dobrze o tym wie i co chwila nas o tym głośno zapewnia. To postać tak bardzo zakochana w sobie, że aż każdy z nas mógłby się od niego uczyć, by choć trochę tego samouwielbienia spłynęło na nas. Dla niego warto jest poświęcić uwagę temu serialowi. Nie pożałujecie.

2. Michael

To serial o miłości. Już od pierwszych chwil łapie za serce ckliwymi tekstami i romantycznymi gestami. Powiedzmy sobie szczerze, lubimy to. Chcemy patrzeć na urocze scenki, które każą nam mówić awwwwww. To telenowela, która się szczyci tym, że jest właśnie przedstawicielką tego gatunku i dostarcza nam tego wszystkiego, czego oczekujemy od romansu. I drobnych dziwactw, które tworzą się między dwójką ludzi, gdy są parką i spektakularnych widowisk, które mają sprawić, żeby kolana się przed nami ugięły.
Jestem naiwnego zdania, że miłość to najważniejsza rzecz, jakiej możemy doświadczyć, dlatego cieszy mnie, że mogę oglądać ją na ekranie w wielu jej przejawach, zarówno miłości rodzicielskiej, tej romantycznej, a nawet miłości do samego siebie czy swojej pracy. To ważne.
No i kaman! #TeamMichael! Dawno tak nie kibicowałam jakiejś parze, może dlatego, że znam taki związek z autopsji.

3. Jane

To serial, w którym główna bohaterka marzy o tym, żeby pisać. Tak, ja ciągle udaję, że piszę powieść, ale patrząc na odwagę Jane, powoli przekonuję się do tego, żeby przestać udawać. Podjęłam już po cichu pewne kroki, ale o tym opowiem Wam innym razem. Jane pisze, Jane chce pisać, Jane ciągle pracuje, żeby jej teksty były jak najlepsze.
Przyznam się Wam szczerze, że dawno nie czułam takiej inspiracji. Obserwowałam na bieżąco jej zmagania i sama chciałam to poczuć, choć nie było jej łatwo.
Jeśli gdzieś w Waszym środeczku tkwi małe marzenie o pisaniu, myślę, że się odnajdziecie w historii  tej dziewicy w ciąży. Tylko musicie sobie zadać pytanie: jesteście praktyczni czy odważni?

4. Abuela 

To nowoczesny serial, dla którego ważne są tradycyjne wartości. Czasami mam wrażenie, że wyrażenie tradycyjne wartości nabrało pejoratywnego znaczenia. Być może ma to związek z pewną grupą społeczną, która niegodne czyny tłumaczy wiernością historii, religii, obyczajom. Paranoja. Bycie współczesnym i otwartym człowiekiem nie wyklucza też tego, że rodzina czy wiara są dla nas ważne. Ten serial pokazuje właśnie, jak to wszystko ładnie pogodzić, jeśli czujemy, że nie możemy tego pogodzić.
Poza tym, Alba to najwspanialsza abuela na świecie i każdy z nas zasługuje na taką (choć trzeba przyznać, że i ona swoje za uszami ma, ale w końcu, to telenowela).

5. Xiomara

To serial o kobietach. Silnych, niezależnych, dbających o siebie, o kobietach, które nie siedzą w kącie. Jeśli Wasze feministyczne serduszko mocno bije, zdecydowanie musicie przyjrzeć się tej produkcji. Serial nie skupia się tylko na tym, z kim główna bohaterka straci dziewictwo. To opowieść z kobietami, z których możemy brać przykład. Kobietach, które imponują ambicją, poświęceniem i odwagą. Tak, bo można krytykować zachowanie Xiomary czasami, ale trzeba przyznać, że to, co zrobiła np. pod koniec drugiego sezonu, wymagało olbrzymich jaj. Jeśli chcecie zobaczyć wiele przykładów takich babskich jaj, to musicie to zobaczyć. Serio. Warto.
Dodatkowo, jeśli jesteś facetem, który ni piernika nie rozumie kobiet, myślę, że tym bardziej powinieneś to zobaczyć. W przyjemny sposób można poznać, co nam tak naprawdę w głowach siedzi.

 

6. Mateo 

Opowiadałam Wam już wielokrotnie, że z półmężem oglądam wybrane, ciepełkowe seriale, by tak naprawdę odkryć, jak to jest być rodzicami. Być może są na to lepsze metody, oparte na nauce i wiedzy, ale cóż, tak jest przyjemniej. Jane i spółka zmagają się z #parentingdoneright i są to zmagania zarówno urocze, jak i czasem przerażające. Śmiało mogę zapisać kilka lekcji w moim notesiku, żeby wiedzieć, co robić, gdy i jeśli nadejdzie pora.
Poza tym, Mateo jest rozkoszny! (tu powinnam wrzucić jakiegoś gifka z #ovariesexplode, ale lepiej popatrzcie wyżej, jak się mu buzinka szczerzy)

7. Narrator 

Lubicie gadać podczas filmów? Tu mamy towarzysza, który swoim hiszpańskim akcentem objaśnia nam wątki, przypomina, kto jest kim, a potem, w miarę rozwoju akcji, przeżywa wydarzenia na ekranie. Przeżywa to mało powiedziane. Fangirluje na całego i jestem pewna, że prowadzi sobie po cichu bloga na tumblrze, na którym dzieli się wszystkimi obrazkami, gifkami, emocjami. To chyba jakieś przełamanie czwartej ściany level wyżej. Ponadto, żeby połapać się w serialu, na ekranie wyświetlają się nam opisy, które mają nam to ułatwić. A jakbyśmy nadal mieli problem, to nie martwcie się, jeśli ktoś kogoś kocha, zaświeci jego serduszko.
Narrator jest nieodłącznym elementem tej produkcji i go po prostu musicie pokochać.

8. Petra 

Zaskakuje mnie, jak bardzo polubiłam postać Petry. Myślałam, że niczym mnie nie przyciągnie, że to po prostu będzie postać, na którą nawet nie będę patrzeć. Nie jestem typem, którego interesuje bogata, rozkapryszona laska. A tu, proszę. Petra pokazała swoją prawdziwą twarz, taką, którą sama chciałabym czasami przywdziać i dla jakiej warto Jane the Virgin oglądać. Bo Petra, proszę państwa, jest wojowniczką. Petra się nie poddaje, Petra ciągle walczy, Petra chce zapewnić sobie i swoim najbliższym godne życie. Jest kotem, który spadnie na cztery łapy. Fakt, niektóre jej metody kazałyby wołać o pomstę do nieba, ale nie można jej odmówić waleczności i bycia konsekwentną. Myślę, że każdy z nas powinien czasami popetrować.
I w tej całej masce Petry jest ukryty ktoś wyjątkowy. Tylko po prostu trzeba ją odkryć.

9.  Sin Rostro

Dobra telenowela wymaga czegoś, co stale przyciąga naszą uwagę. Tu jest to między innym przeplatający się i ciągle powracający wątek kryminalny. Morderstwa, zagadki, intrygi. Na bieżąco obserwujemy postępowania detektywów, a uwierzcie, mają pełne ręce roboty, gdyż dostali cynk, że wielki baron narkotykowy, którego twarzy nikt nie zna, pojawił się właśnie w tym hotelu i ma zamiar zrobić zadymę. Zwroty akcji godne pozazdroszczenia, choć możliwe, że w pewnym momencie zaczynami kibicować temu złemu.
Spokojnie! Dostaniemy jeszcze gorsze czarne charakterki w pakiecie.

 

10. Bruno Mars

Czujecie się miłośnikami kultury popularnej? Smaczki z niej znajdziecie w niemal każdym odcinku. Nawet nie wyobrażacie sobie, jak piszczałam, gdy ktoś zarzucił Jane, by nie była taką Veroniką Mars (o, właśnie sobie przypomniałam, że w wersjach roboczych mam notkę i o niej. Muszę to kiedyś dokończyć; byłoby miło, gdyby ktoś mi czasem o tym wspomniał, bo znów zapomnę)
Żarciki, heheszki, wrzuty z tego, co nas otacza. Codzienność w pewnym sensie globalna. Dodatkowo co jakiś czas dostajemy gościnny udział jakiejś gwiazdy. Kto z Was nie marzył o wspólnym układzie tanecznym z samą księżniczką Britney? No właśnie. Poza tym, nic dziwnego, że często pojawia się ktoś sławny, jak przecież to wszyscy to sami najlepsi przyjaciele Rogelio.
Gusia! Dziękuję, że mi kazałaś to obejrzeć! Moje życie jest każdego dnia lepsze dzięki Tobie. ❤❤❤