podejmuję wyzwanie

Opublikowane przez ebi w dniu

Nie wiem, dlaczego przyszła mi ochota na pisanie. Pewnie możemy winą obarczać Fletcherów, rodzeństwo odgapiło się od żony Toma i dzieli się swoimi refleksjami w internecie w formie tekstu tym razem. Dlaczego miałabym być gorsza? Pobawię się, może coś z tego ciekawego wyjdzie. Poza tym, chciałam też w pewnym sensie uczcić drugi miesiąc mojej błyskotliwej kariery vlogerskiej. Tak, brzmi to dumnie. Tamto też nie wiem, skąd mi się wzięło. Po prostu, zaczęłam kręcić. Nie liczę na jakieś wielkie pieniądze z tego, chociaż fakt, jak patrzy się na zarobki brytyjskich youtuberów, można poczuć  się zazdrosnym. Nie robię też tego dla sławy- musiałby to być przemyślany i fajny (zabawny, wciągający, poruszający i tak dalej) kanał, żeby cokolwiek z tego wyszło. Nie przejmuję się opiniami innych, nawet jeśli w głębi duszy wiem, że mają rację. Robię to, na co przyjdzie mi ochota, nikogo przy tym nie krzywdząc, więc jeżeli się komuś to nie podoba, tam w górnym prawym rogu macie taki krzyżyk na czerwonym tle.
Nie wiem, jak to będzie wyglądać. Mam jakąś wizję zaczerpniętą z zagranicznych hashtagów; jeżeli do niej dojrzeję, to na takiej zasadzie będę sporządzać notki tutaj.

Nie wiem, co chcę osiągnąć. Może po prostu chcę odwlec chwilę, w której napiszę list motywacyjny. Zabawne. Jak nie zależy mi na posadzie, w pięć minut potrafię stworzyć przekonujące arcydzieło. Jednak, jak czuję całym sercem, że chciałabym tej właśnie pracy, nie potrafię nawet otworzyć Worda. Ale o tym innym razem. Na razie mówię ładnie: dzień dobry i miłej lektury. Chociaż nie, ona wcale nie musi być miła. Ważne, żeby była ‚jakaś’.

No i co? To by było na tyle. 

Kategorie: ciocia ebi