Podróżuję po Polsce, więc będzie „gra o Polsce”

Jeśli czytacie te słowa, to znaczy, że ja szykuję się do koncertu. I to jakiego! Nie będę jednak egoistką i podzielę się z Wami newsem, że też możecie posłuchać. Dzisiaj o 22:05 trójkowa audycja „Mało Obiektywnie” zaprasza Was na koncert Michała Łanuszki, który całkiem niedawno wydał płytę z piosenkami Leonarda Cohena. Towarzyszcie nam w tej podróży, a skoro o podróży mowa, to w dalszej części wpisu opowiem Wam o pewnej grze planszowej.

źródło (fot. Grażyna Makara)

Mogłabym zliczyć na palcach jednej ręki, ile razy w ciągu mojego ćwierćwiecznego życia byłam w Warszawie. A teraz jestem co miesiąc. Ostatnio przywiódł mnie tutaj RENT w Teatrze Rampa, teraz koncert pana Michała, w kalendarzu mam kolejne warszawskie spotkania- świat zwariował 😉 To jednak idealna okazja do tego, żeby opowiedzieć Wam o kolejnej świetnej grze planszowej.

źródło

Wielka podróż po Polsce” zaintrygowała mnie już w chwili, gdy otrzymałam ją w prezencie. Twarde, potężne  pudełko wypełnione kartami z pytaniami z tak wielu dziedzin, że trudno byłoby je zliczyć. I plansza. Duża, kwadratowa z naniesioną mapą Polski i pasującymi do regionów obrazkami. Jako że dzieciak (tak, uważam siebie za dzieciaka) geografią interesuje się tylko przy podróżach i zabawie, od razu zmusiłam rodzinę do gry. O co w niej chodzi? W największym skrócie, jedziemy samochodzikiem i mamy wytyczony cel podróży, do którego musimy trafić. W zależności od tego, jak odpowiemy na pytanie – łatwe, średnie, trudne- ruszamy o wyznaczoną ilość pól. Po drodze możemy natrafić na różne przeszkody, które wypadają losowo lub gracze celowo utrudniają nam wycieczkę. 
Pytania, jak już mówiłam, wszelakie. Od pytań o relikwie po symbole parków narodowych przez wskazywanie odpowiednich polityków czy odcinki polskich seriali. Może wychodzę teraz na małego kujonka, ale jestem oczarowana tą grą. Zdobywanie wiedzy w zabawny sposób zawsze miało szczególne miejsce w moim sercu i gwarantuję Wam, że jeśli kiedykolwiek doczekam własnych dzieci, będę ich katować tą grą. Tak, ciocia ebi, matka Polka, chce mieć małych omnibusów. Ale to nieważne. Ważne, że w grze każdy znajdzie coś dla siebie. My gramy najczęściej tak, że łączymy się w pary i drużynowo próbujemy sobie dokopać. Ostatnio miałam okazję testować w wersji tylko na dwie osoby- też się sprawdza i też jest śmiesznie. 
Niektóre pytania są totalnie od czapy, inne trudne, ale takie, na które wstyd nie znać odpowiedzi, pozostałe banalne, a dla kolejnych wystarczy spojrzeć na mapę, żeby odpowiedzieć. To jednak nie jest ważne. Ważne jest spędzanie tzw. quality time w jak najlepszym wydaniu. 
Przypominam o koncercie, na którym dziś wieczorem będę i pewnie jeszcze wiele razy będę Wam o nim „przynudzać”. Jeśli nie wiecie, możecie też słuchać onlinedzisiaj (24.01.2015) o godzinie 22:05.
PS. Jakbyście mieli zamiar kupić omawianą grę, może niekoniecznie na oficjalnej stronie producenta. Ma cenę dwa razy większą niż inne sklepy…