Za moim oknem jest ponuro i pada. Dlaczego nie umilić więc nam poniedziałku kolejnym serialowym spisem? Ok, jeden z punktów listy nie będzie serialowy, ale o tym doczytacie później. A co będzie dzisiaj obiektem moich zainteresowań? Ano, małe miasteczka, w których wszyscy się znają, lubią (prawie), mają swoje specyficzne zwyczaje i ogólnie, „aż chciałoby się tam zamieszkać”. No to w drogę!

1. Everwood, Colorado (Everwood)

Pewnego, zimowego dnia, gdy Julia Brown była małą dziewczynką, pociąg, którym jechała wraz z rodzicami zatrzymał się w położonym w kotlince miasteczku. Zakochała się w tym miejscu od pierwszego wejrzenia i stwierdziła, że jest najpiękniejsze na świecie. Nic dziwnego, że po wielu latach jej rodzina sprowadziła się do tego magicznego zakątka. Ja również pokochałam to miejsce, dlatego żałuję, że zdjęcia powstawały w różnych lokacjach, bo utrudnione jest takie fanowskie zwiedzanie.

Jak to na małe miasteczka przystało, i Everwood ma swoje tradycje. Jedną z Fall Thaw Festival, organizowany w najcieplejszy weekend jesieni. Odpustową imprezę uświetnia np. obserwacja wielkiej rzeźby człowieka z lodu i robienie zakładów, kiedy kapelusz, znajdujący się na jego głowie, trafi na ziemię. Ważnym elementem tego festiwalu jest też diabelski młyn, który stanowi cudowną klamrę w historii Amy i Ephrama.

 

2. Tree Hill, North Carolina (One Tree Hill)
W jednym z odcinków pada sztandarowe hasło serialu, które w końcu wyjaśnia, skąd taki tytuł. Matka głównego bohatera mówi „There’s only one Tree Hill, Lucas. And it’s your home”. Ważność korzeni i domu jest wielokrotnie podkreślana w działaniu bohaterów, którzy potrafią porzucić Nowy Jork, żeby zamieszkać w małej nadmorskiej miejscowości, bo tylko tam mogą odnaleźć szczęście. Chociaż to słowo „mała” mi nie pasuje. Mam wrażenie, że miejscowość bardzo się rozrosła w trakcie trwania serialu i jak w pierwszych sezonach, naprawdę miało się wrażenie, że każdy każdego zna i wie o nim wszystko, tak to wrażenie później zanika. Przynajmniej ja tak miałam. No i mimo mojego wielkiego serduszkowania, ciężko mi sobie wyobrazić np. studio fonograficzne w takiej „pipidówce”.

Szkoda, że tak znaczące miejsce, jakim jest boisko do kosza nad rzeką, możemy uczcić jedynie minutą ciszy i wspomnieniem w tym miejscu notki.

źródło

Jeśli chodzi o zacne uroczystości, to w Tree Hill odbywa się np. Burning Boat Festival – spoilerowo mogę Wam powiedzieć, że tego dotyczy mój filmik z Projektu One Tree Hill na temat 9. sezonu, ale dopóki nie zamieszczę poprzednich części, nie mogę wrzucić Wam tego.W skrócie, w dokach stawiana jest  sporych rozmiarów łódź, na nią wrzucane są różne rzeczy, których chcemy się pozbyć, niosące złe wspomnienia, stare życie i później uroczyście wszystko jest podpalane, a mieszkańcy obserwują to i wiedzą, że niczym feniks teraz mogą się odrodzić.

3. Capeside, Massachusetts ( Dawson’s Creek)

Powinnam kiedyś napisać, dlaczego Pacey Witter jest najlepszy ever, ale teraz o jego rodzinnej miejscowości. Bohaterowie uroczego Jeziora Marzeń zamieszkują tereny położone przy tytułowej rzece/jeziorze, a dla niektórych łódka jest podstawowym źródłem lokomocji. Nienawidzę Dawsona, bo mieszka w miejscu, o którym marzę. Śliczny dom pokryty winoroślą, ogród pełen drzew i krzewów z dostępem do mola. Zresztą zobaczcie sami na zdjęciu poniżej, jaki ma widok z okna i powiedzcie, że też mu tego zazdrościcie.

Capeside jest zadziwiająco podobne do miasteczka opisywanego powyżej. Czyżby dlatego, że zdjęcia powstawały w tym samym miejscu? Zachęcam do zabawy w rozpoznawanie budynków. Wizyta w Wilmington w Karolinie Północnej znajduje się na mojej bucket list. Chciałabym przejść się uliczkami, którymi chadzali moi ulubieni bohaterowie.
4. Stars Hollow, Connecticut (Gilmore Girls)

Kolejnym klimatycznym miejscem jest miasteczko znane nam z serialu Kochane Kłopoty. Jeżeli nazywacie siebie fanem tej produkcji i twierdzicie, że nie chcecie spróbować kawy lub naleśników z jadłodajni Luke’a, to zwyczajnie siebie okłamujecie. Gdyby opisywać Stars Hollow po angielsku, najlepiej pasowało by tutaj słowo „quirky”. Chodzi właśnie o to, że mieścina jest pełna takich dziwacznych miejscówek, które zapadają w pamięci. A to szkoła baletowa, która mieści się w czymś stodołopodobnym, gdzie odbywają się też spotkania mieszkańców. A to sklep z antykami państwa Kim, w którym jest mimo wszystko, większy porządek niż u mnie w pokoju. Czy w końcu The Dragonfly Inn, miejsce, w którym na pewno chciałabym nocować, gdybym była w stanie odwiedzić Stars Hollow.

5. Natesville (Raising Hope)

Natesville znajduje się w zestawieniu, bo właśnie oglądam serial o perypetiach rodziny Chance’ów i przy każdym odcinku zaśmiewam się do łez. Miasteczko nie wyróżnia się niczym szczególnym – nie jest położone w pięknej okolicy jak Everwood, nie ma w niej miejsc, które marzylibyśmy odwiedzić. Akcja głównie toczy się w domu głównych bohaterów lub w supermarkecie. Domu bałabym się odwiedzić, bo w każdej chwili jakieś stworzonko mogłoby na mnie wyskoczyć, a w takim supermarkecie raczej nie robiłabym zakupów, chociaż nauczyli mnie, jak skutecznie oszukiwać obsługę. Ale jest to mała, rodzinne mieścina, w której główną rolę odgrywają ludzie. Burt, prowadzący profesjonalną firmę do czyszczenia basenów i sprzątania ogrodów, jeżdżący na rolkach Dave czy Shelley, która zajmuje się swoim punktem opieki dziennej dla dzieci, osób starszych i psów i gra na ukulele przy każdej możliwej okazji. Jest też Frank, który w całej swej dziwności zbudował w swoim domu idealne odwzorowanie całego miasteczka wraz z mieszkańcami.

6. Storybrooke, Maine (Once Upon A Time)
Nie wiem, czy Storybrooke można określić mianem ciepełkowego miasteczka, jakie dominują w tym zestawieniu. Niby z pozoru urocze, położone na skraju lasu, z dostępem do morza, ale… Nie można miasteczka opuścić, bo nigdy się do niego nie wróci, a na każdym kroku można oberwać jakąś klątwą w pojedynku czarownic czy zostać zamrożonym przez Królową Śniegu.

Są trzy takie charakterystyczne miejsca, których znaczenie dla serialu jest raczej spore. Sklep pana Golda, w którym Rumpelstilskin przetrzymuje wszystkie magiczne przedmioty i gadżety, które zdołał uzbierać w ciągu swojego nieśmiertelnego życia. Aż strach pomyśleć, jak niebezpieczny może być taki „zwykły” antykwariat. Jeśli szuka się na coś odpowiedzi, a biorąc pod uwagę specyfikę serialu, można powiedzieć, że robi się to ciągle, pierwsze kroki należy skierować do Golda. Cena będzie wysoka, ale za to w większości przypadków uzyska się to, po co się przyszło. Drugim takim miejscem jest biblioteka, którą oczywiście prowadzi prześliczna Bella. Ona przynajmniej chce pomagać z czystej potrzeby pomagania innym i dzięki książkom rozwiązuje zagadki, które dręczą bohaterów. Poza tym, w piwnicach ilu bibliotek można znaleźć prawdziwego smoka? No właśnie. Trzecim takim miejscem- naczelny żarłok ciocia ebi musiał zamieścić je w tym spisie- jest Granny’s, czyli kawiarenka prowadzona przez Czerwonego Kapturka i jej babcię. Miejsce, w którym zawsze świętują całą paczką swoje sukcesy, w którym spotykają się, by rozwiązywać swoje problemy. Można wynająć łóżko, zjeść pyszne śniadanko, przeprowadzić naradę nad sposobem pokonania Złej Czarownicy z Zachodu. Czego chcieć więcej? No, może tego, żeby już był marzec, kiedy to pojawią się nowe odcinki.

7. Bluebell, Alabama (Hart of Dixie)
Urocze miasteczko z tego słonecznego, południowego stanu wprowadziło do mojego serduszka takie uczucie ciepełka. Szkoda, jedynie, że serial odpuściłam, bo fabuła mnie nieco znudziła w przeciągu kilku odcinków, ale pewnie kiedyś do niego wrócę.

 

8. Knights Ridge, Massachusetts (October Road)

Kolejnego miasteczka też nie znam zbyt dobrze, ale chcę poznać, dlatego o nim piszę. Fabuła serialu jest jakby kalką mojego życia (dobra, wersji, która istnieje tylko w mojej głowie, ale zawsze coś) Uznany autor po latach powraca do rodzinnej miejscowości z Nowego Jorku i musi zmierzyć się z demonami przeszłości.

9. Neptune, California (Veronica Mars)
„Miasto bez klasy średniej”.  Miasto, które należy albo do obrzydliwie bogatych ludzi albo do smutnie biednych. Miasto kontrastów. Miasto, które w zestawieniu ciepełkowych miast powinno się znaleźć tylko ze względu na pogodę, gdyż mieści się w gorącej Kalifornii nad brzegiem oceanu. Miasto, które kocham, bo przyniosło mi Veronicę Mars. Miasto, które zamieściłam tutaj, żeby  moi czytelnicy mieli świadomość, że taki serial istnieje i szykowali się już niedługo na notkę o nim i o pełnometrażowym filmie. Miasto, w którym chciałabym zamieszkać tylko pod warunkiem przyjęcia na siebie męczeńskiej, syzyfowej misji uzdrowienia jego patologii.