Jestem na półmetku blogmasowania i póki co, wychodzi mi to tak dobrze, że może w przyszłym roku podejmę wyzwanie i zacznę od pierwszego grudnia. Ciocia ebi kalendarzem adwentowym! ;D Ale zostańmy jednak przy teraźniejszości, chociaż nie do końca.

Wtorki dumnie ogłaszam wnętrzarskim, dlatego o wystroju poniekąd będzie. W wersji idealnej. Po prostu muszę zapisać gdzieś swoje pomysły, które zrealizuję w „dorosłym życiu”, a w pamiętniku ostatnio za dużo miejsca poświęcam na inne rzeczy. Dlatego teraz zamykam oczy- wyobrażam sobie, jak to będzie wyglądać kiedyś, by po chwili oczy otworzyć i przelać to na papier, okej, klawiaturę, dzięki której literki wyświetlają się Wam na ekranie.
W moim idealnym domku choinka będzie stała w salonie. Musi być widoczna z każdego miejsca, ale nie tak, żeby od razu było widać, co się pod nią kryje. Góra prezentów będzie rosła już od początku grudnia, bo wtedy będę ją ubierać. Chciałabym spróbować dekoracji, którą przyuważyłam ostatnio w Galerii Krakowskiej, choć nie wiem, czy na takim małym obszarze wyjdzie. Będzie udekorowana tylko światełkami. Złotymi (one będą stałe i będzie ich mnóstwo) i niebieskimi, których będzie tylko jeden sznur, ale ustawiony na migotanie. Dzięki temu świecąca choinka będzie jeszcze piękniejsza, bo będzie wyglądała jakby pokryta cekinami suknia księżniczki na balu. Choinka będzie żywa, w dużej donicy, by potem móc ją zakopać w ogrodzie dla towarzystwa mojej świdośliwy. Każdego roku odpowiedniego drzewko będzie zaznaczane datą. Ot, taka żywa pamiątka historyczna historii ważnej tylko jednej rodziny i ich przyjaciół.
W moim idealnym ogródku też będą dekoracje. To będzie wyzwanie, bo chciałabym, żeby były to dekoracje, przy których małe dzieci przystają i z zachwytu rozdziawiają swoje śliczne buzie. A nawet, pójść krok dalej, żeby ludzie z okolicznych miejscowości przyjeżdżali tylko po to, żeby je zobaczyć i zrobić sobie z nimi zdjęcie. Podziwiam „oszołomów”, o których dziełach dekoracyjno-świątecznych mówią w wiadomościach. Może kiedyś do nich dołączę? Mam nadzieję, że nie przy nagłówku „Szalona pisarka prawie spaliła wieś”.

W moim idealnym domku najważniejszy będzie Dom i ludzie, którzy będą go tworzyć. Dekoracje? Wnętrza? To rzecz drugorzędna.